Były prezydent Warszawy, oskarżany w przeszłości przez swoich przeciwników o liczne nieprawidłości (nic nie zostało udowodnione przez prokuraturę) napisał, że przeszukanie CBA traktuje "jako represję i próbę rzucenia cienia podejrzeń". Piskorski był członkiem Platformy Obywatelskiej. Z PO musiał się rozstać w 2006 roku po tym jak media ujawniły jego inwestycję w 300 hektarów lasu. Obecnie jest szefem Stronnictwa Demokratycznego.
Czego szuka CBA? Czego szukali u Piskorskiego funkcjonariusze CBA? Były prezydent twierdzi, że "pretekstem" do ich działań jest badanie umowy sprzed trzynastu lat którą zawarł z jednym z antykwariuszy warszawskich.
- W ramach umowy kupna-sprzedaży, zbyłem na jego rzecz szereg przedmiotów antykwarycznych. Umowa ta została w dniu 27 listopada 1997 roku zarejestrowana w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Wola i został od niej opłacony podatek w formie ówczesnej opłaty skarbowej - zapewnia Piskorski. Według niego, CBA i Urząd Kontroli Skarbowej "całkowicie bezpodstawnie" kwestionowały prawdziwość tej umowy. Po długiej procedurze kontrolnej w sprawie tej wypowiedział się ostatecznie Wojewódzki Sąd Administracyjny. W wyroku wydanym 24 listopada 2009 roku Sąd jednoznacznie orzekł, tak jak twierdziłem, iż nie ma podstaw do zakwestionowania prawdziwości tej umowy - podkreślał
na swoim blogu Piskorski.
CBA: Wszystko odbyło się spokojnie Rzecznik CBA poinformował, że funkcjonariusze Biura przeszukali mieszkanie Piskorskiego po godzinie 14 na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Czynności procesowe odbywały się przy udziale i nadzorze prokuratora. Wszystko odbyło się spokojnie - powiedział Dobrzyński. Nie ujawni jednak, dlaczego funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkanie. Po szczegółowe informacje odesłał do prokuratury. Na razie nie udało się uzyskać komentarza prokuratury w tej sprawie.
Piskorski: Jestem uczciwym człowiekiem Piskorski twierdzi, że akcja CBA miała podłoże polityczne: - Jestem od prawie roku przewodniczącym Stronnictwa Demokratycznego. Najście CBA na moje mieszkanie uważam za przejaw politycznie sterowanej kampanii, której celem jest zdyskredytowanie mojej osoby w oczach opinii publicznej. Jestem uczciwym człowiekiem. Politycznym mocodawcom CBA oświadczam, że nie dam się zastraszyć - napisał Piskorski. Na czwartek zapowiedział już konferencję prasową w tej sprawie.