Do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku, ale
policja poinformowała o sprawie dopiero teraz, gdy udało się złapać 47-letniego złodzieja.
Mężczyzna pieczołowicie zaplanował skok i zadbał o najdrobniejsze szczegóły. Dokładnie przemyślał jak dostać się do oddziału jednego z banków w Międzyrzecu Podlaskim. - Najpierw wszedł do
mieszkania sąsiadującego z bankiem. Drzwi były otwarte. Zakneblował właściciela - mówi Krzysztof Semeniuk rzecznik bialskiej Policji.
Gdy od upragnionego bogactwa złodzieja dzieliła go już tylko jedna ściana, chwycił za młot i pokonał przeszkodę. Ku jego wielkiemu zaskoczeniu, zamiast góry pieniędzy, po drugiej stronie zastał półki wypełnione po brzegi damskimi pantofelkami.
Jego złość była jeszcze większa, gdy w kasie nie znalazł ani złotówki. - Porozrzucał tylko część towarów - dodaje Semeniuk. Okazało się, że mężczyzna rozbił niewłaściwą ścianę i najzwyczajniej w świecie nie trafił do banku.
Teraz najpewniej trafi za kratki. 47- latek jest dobrze znany bialskiej policji. Wcześniej wielokrotnie odpowiadał za kradzieże i włamania. Grozi mu 12 lat za rozbój i dziesięć lata za kradzież z włamaniem.