- Podejrzewanym o kradzież dziewięć lat temu obrazu Claude'a Moneta "Plaża w Pourville" jest, zatrzymany we wtorek, 41-letni mieszkaniec Olkusza Robert Z. - poinformował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Jak powiedział, sprawcę udało się ustalić dzięki badaniom kryminalistycznym śladów pozostawionych na miejscu kradzieży. Zatrzymany i obraz jeszcze dziś dotrą do Poznania.
Śledztwo w sprawie kradzieży prowadził podinspektor Jarosław Ast. z wydziału dochodzeniowo-śledczego poznańskiej Komendy Wojewódzkiej. - Dopiero teraz, po dziewięciu latach poszukiwań osoby odpowiedzialnej za tę kradzież, natrafiono na jej trop i odnaleziono ukradziony obraz - powiedział Borowiak.
Magdalena Mazur-Prus, rzecznik
Prokuratura Okręgowej w Poznaniu: - Podejrzanemu prokuratura może przedstawić zarzut kradzieży szczególnej. Wynika to z faktu, że mamy do czynienia z kradzieżą dobra po pierwsze o znacznej wartości - co najmniej kilka milionów złotych, ale także mającego szczególne znaczenie dla kultury.
Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.
Pracownicy Muzeum Narodowego w Poznaniu liczą, że odzyskany przez policję obraz , to rzeczywiście skradzione 9 lat temu dzieło Claude'a Moneta. - Obraz jest nierozerwalnie związany z muzeum - mówi rzeczniczka muzeum Aleksandra Sobocińska. - Został zakupiony w 1906 roku, gdy funkcjonowało tu pruskie muzeum. Należał do prywatnego kolekcjonera z Berlina, który z kolei obraz zakupił w Paryżu. Przetrwał bez uszczerbku nawet II Wojnę Światową - opowiada Sobocińska.
Początek: wtorek 19 września 2000 r Bomba wybuchła we wtorek 19 września 2000 r. Ok. godz. 16 pracownicy Muzeum Narodowego zauważyli, że przedstawiający nadmorski pejzaż obraz wyparował. A konkretnie, że ktoś wyciął go z ramy, a w puste miejsce wstawił kopię. Na drugi dzień czołówki wszystkich poznańskich gazet krzyczały: "Kradzież obrazu Moneta!".
Zdaniem pracowników - brak autentyczności obrazu, rzucał się w oczy, bo był nieudolnie skopiowany. - To była kopia "szybko" malowana, na tekturze. Nie stwarzała nawet pozorów falsyfikatu.
Zgłoszenie o kradzieży odebrali policjanci z komisariatu na Starym Mieście. Również oni jako pierwsi byli na miejscu. Niczego jednak nie dotykali. Doskonale wiedzieli, że nie będą się tą sprawą zajmować. Za tak zuchwałym przestępstwem musieli stać profesjonaliści. A takich złapać mogli tylko najbardziej doświadczeni gliniarze w mieście. - Tę sprawę od początku robiliśmy we współpracy z kryminalnymi - wspomina Ast. - Oni robili rozpoznanie, próbowali ustalić, kto w ostatnim czasie odwiedzał muzeum i Salę Moneta [w niej wisiał skradziony obraz - przyp. red.] i sprawdzali pracowników. My byliśmy odpowiedzialni za zabezpieczenie śladów - dodaje.
Nawet 7 milionów dolarów; słabe zabezpieczenia Miejsce kradzieży zostało dokładnie zbadane. Jego fotografie zajmują kilkanaście stron w aktach sprawy. Same akta to osiem opasłych tomów.
Dziennikarze pytali wielokrotnie o to, jakie zabezpieczenia chroniły "Plażę w Pourville", wartą w 2000 r. według różnych źródeł od 3 do 7 mln dol. Przedstawiciele muzeum odpowiadali najczęściej: - Standardy zabezpieczeń muzealnych objęte są tajemnicą. Wiadomo, że drogocennego płótna nie oddzielała od zwiedzających żadna szyba. Obrazu nie monitorowały też kamery. Krótko po kradzieży reporterka "Gazety Wyborczej" dotarła do absolwenta Akademii Sztuk Pięknych, który bez skrępowania opowiadał, że sam miał "Plażę..." w rękach.
Monet namalował "Plażę w Pourville" w 1882 roku. Jest to olej na płótnie o wymiarach 60 x 73 cm. Wchodzi - m.in. razem z obrazami "Spacer po klifie w Pourvill" oraz "Sieci rybackie w Pourville" - w skład cyklu obrazów z tej nadmorskiej miejscowości, malowanych przez Moneta w tym samym roku.
Płótno Moneta było w Wielkopolsce od 1906 roku, kiedy to zostało zakupione przez niemieckie muzeum w Poznaniu. W Muzeum Narodowym w Poznaniu przy Alejach Marcinkowskiego było eksponowane przez ostatnie 10 lat z przerwami na ekspozycje wyjazdowe. Wcześniej znajdowało się w oddziale poznańskiego Muzeum Narodowego w Rogalinie.
"Plaża w Purville" to jedyny obraz Moneta w polskich kolekcjach.