Potężne trzęsienie ziemi uderzyło w Haiti>>> - Zobaczyłem ludzi pod gruzami domów. Zdesperowani mieszkańcy biegali po ulicach - krzyczeli: "Boże, Boże". Panuje tu całkowity chaos - mówił Delava.
- Port-au-Prince (stolica Haiti - dop. red.) pogrążyło się w ciemności, nie działają telefony komórkowe, słyszymy zdławione krzyki ludzi wołających o pomoc - opowiada z kolei BBC Carel Pedre haitański dziennikarz.
"Ludzie biegają, biegają i krzyczą" Zdjęcia z Haiti>>> 15-letnia Valery Moliere została wyciągnięta z gruzów rodzinnego domu przez jej ojca. Dziewczyna zrelacjonowała, że gdy trzęsienie dotknęło jej domu, nie mogła "ruszyć się z miejsca". - Nie mogłam nawet wstać. Po prostu bezsilnie leżałam na podłodze. To ojciec wyciągnął mnie z walącego się budynku - opowiada reporterom telewizji ABC.
Sceny, które dziewczyna zobaczyła przed jej domem, zszokowały 15-latkę. - Ludzie biegali. Oni nadal biegają i krzyczą. Wszystko co widziałam to rozpłakany, przytulający się tłum - powiedziała. Według relacji Valery, mieszkańcy Port-au-Prince chodzą po ulicach zdezorientowani, "z krwią na rękach".
"Z ciemności dochodzą krzyki" Carel Pedre haitański dziennikarz opowiedział BBC o tym, jak po trzęsieniach wygląda stolica Haiti. Mężczyzna przemierzył kilka kilometrów przez miasto, w poszukiwaniu swojej córki. - Widziałem dużo błagających o pomoc ludzi, wiele zawalonych budynków, zniszczone
samochody - opowiada.
Miasto po trzęsieniu nie przypomina niczym Port-au-Prince sprzed kilkunastu godzin. Dziennikarz opowiedział, że minął teatr, supermarket, apartamentowiec oraz kafejkę internetową: "wszystkie były zawalone".
Jedną z rzeczy, która potęguje dezorientację i strach mieszkańców, jest według relacji Pedre, "obezwładniająca ciemność", która natychmiast pochłonęła miasto. - Nie mamy prądu, wszystkie sieci telefoniczne nie działają, ludzie nie mogą skontaktować się ze swoimi bliskimi - powiedział.
Wielu świadków opowiada, że z ciemnych gruzów Port-au-Prine dochodziły "przerażające krzyki rozpaczy".