Władze Solidarności nie wykluczają powołania stowarzyszenia społecznego, z którego członkowie związku mogliby startować w wyborach. Wśród związkowców zdania na ten temat są podzielone. Jedni uważają, że jest to powrót Solidarności do polityki; drudzy przekonują, że działacze "S" mają prawo być aktywni politycznie.
Fot. Renata Dabrowska / AG
Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ ''Solidarność''
- Dziś jest tak, że oskarżeniami o mieszanie się do polityki próbuje nam się zamykać usta i odbierać głos w najbardziej fundamentalnych sprawach dotyczących naszej rzeczywistości - powiedział przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek.
Zastrzegł jednocześnie, że utworzenie stowarzyszenia to na razie tylko pomysł i projekt, który musi być jeszcze przedyskutowany wśród związkowców. Debata na ten temat odbędzie się prawdopodobnie podczas najbliższego posiedzenia Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" w lutym lub marcu.
AWS bis?
Śniadek nie obawia się, że powołanie stowarzyszenia narazi kierowany przez niego związek na zarzuty o ponowne angażowanie się w politykę. Nie wyklucza, że organizacja będzie miała w swojej nazwie Solidarność. - Nie będzie powtórki z AWS. Dlatego budujemy to obok związku. Solidarność to 700 tysięcy wolnych ludzi, którzy mają pełnię praw obywatelskich - podkreślił.
Wiceprzewodniczący Solidarności Maciej Jankowski wyjaśnił, że nowa organizacja mogłaby się wzorować np. na chrześcijańskich stowarzyszeniach pracowniczych funkcjonujących w krajach zachodniej Europy. Dodał, że w Solidarności jest grupa działaczy, która chce być aktywna politycznie i społecznie poza pracą w związku. I to właśnie z myślą o nich mówi się o takim stowarzyszeniu.