- Nie ma wątpliwości, że po pierwsze następuje zmęczenie materiału. Po drugie myślę, że kwestia tej komisji hazardowej, nie potrafi jak gdyby przewodniczący Sekuła powiedzieć, że chodzi o kodeks postępowania karnego i wizerunkowo to nie wypadło dobrze - mówi Hanna Gronkiewicz- Waltz, dzisiejszy Gość Radia ZET. Wiceprzewodnicząca PO dodała, że ma nadzieję, "że to nie jest stały trend, już się zdarzały spadki, może nie 9, ale 7 punktów się zdarzało".
Wczoraj "Fakty"
TVN podały wyniki najnowszego sondażu poparcia dla partii politycznych. Według badania najwięcej, bo aż 9 procent straciła
Platforma Obywatelska, a 4 procent zyskało
Prawo i Sprawiedliwość.
Gronkiewicz-Waltz pytana, czy na tak słaby wynik wpływ miała decyzja o wykluczeniu z komisji hazardowej Kempy i Wassermanna, przyznała, że był to błąd polityczny i prawny.
- Powinien się przewodniczący Sekuła zapytać na początku i to jest ten problem, to jest taki grzech pierworodny, spowodował, że gdyby to zrobiono na początku i odpytał wszystkich po kolei czy wydawali jakieś opinie i potem byłaby dyskusja i ewentualnie zasięgnięcie opinii biura analiz, a to się stało już właściwie w trakcie, w związku z tym trzeba te koszty ponieść - wyjaśniła wiceprzewodnicząca PO.
Politycznie źle się stało, że trzymając się kurczowo litery prawa przewodniczący komisji hazardowej Sekuła w oparciu o opinie biura analiz sejmowych wykluczył posłów PiS.
Mówiąc o "zmęczeniu materiału" jako jednej z przyczyn spadku poparcia dla PO, Gronkiewicz-Waltz przyznała, że zabrakło pokory w sporze ministerstwa zdrowia z prezesem
NFZ w sprawie leczenia chemioteriapią niestandardową.
- No myślę, że wydał (prezes NFZ) zarządzenie i próbował go w sposób taki nieudolny bronić na samym początku. Ale potem się zreflektowali decydenci, w każdym razie jego zwierzchnicy i w związku z tym to zmienił, na szczęście nie trwało to długo. Myślę, że rzeczywiście trzeba trochę więcej pokory, pokora nigdy nie zaszkodzi - dodała Gronkiewicz-Waltz.