Zakaz sprzedaży chipsów, batoników i innych uczniowskich przysmaków chce wprowadzić do szkół poseł PiS Waldemar Andzel. - Pismo w tej sprawie trafiło już do ministerstwa edukacji - dowiedział się portal tvp.info.
Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Zakaz sprzedaży chipsów, batoników i innych uczniowskich przysmaków chce wprowadzić do szkół poseł PiS Waldemar Andzel
- Uważam, że praca umysłowa dzieci w szkołach wymaga odpowiedniego odżywiania - tłumaczy portalowi tvp.info poseł Waldemar Andzel. - Dlatego powinniśmy zadbać o to, by niektóre produkty zniknęły ze szkolnych sklepików - wyjaśnia.
O jakie smakołyki chodzi? Poseł Andzel w piśmie do ministerstwa wymienia całą listę takich produktów: to lizaki, żelki, batony oraz chipsy. Na ich miejsce powinny pojawić się kanapki. Ale to nie koniec reformowania uczniowskiej diety. W drugiej kolejności ze szkolnych korytarzy powinny zniknąć automaty ze słodkimi napojami.
- Podobne kroki zostały już wprowadzone w Wielkiej Brytanii - przekonuje do swojego pomysłu poseł PiS.
Co o jego pomyśle sądzi resort edukacji? Poseł wciąż czeka na odpowiedź z ministerstwa. Poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz z Sejmowej Komisji Zdrowia uważa, że inicjatywa dotycząca szkolnych sklepików jest warta rozważenia, ale zakaz przynoszenia do szkół niezdrowych produktów jest już za daleko idący.