Fot. LIVIO ANTICOLI/ALESSANDRA TARANTINO APBerlusconi w dniu zamachu (po lewej) i w dniu zakończenia rekonwalescencji (po prawej)
Po prawie miesięcznej rekonwalescencji premier Włoch Silvio Berlusconi wrócił do Rzymu i pokazał się publicznie. Po raz pierwszy zażartował również z grudniowego incydentu w Mediolanie.
Fot. MAX ROSSI REUTERS
Berlusconi miał złamaną kość nosową, wymagającą szwów ranę wargi i uszkodzone dwa zęby
13 grudnia po wiecu w Mediolanie szef rządu został uderzony w twarz rzuconą przez niezrównoważonego mężczyznę ciężką miniaturką tamtejszej katedry. Miał złamaną kość nosową, wymagającą szwów ranę wargi i uszkodzone dwa zęby. Cztery dni spędził w szpitalu, a następnie wracał do zdrowia w swym domu w Arcore na północy Włoch.
Sprawca napaści na premiera został natychmiast zatrzymany i przebywa w areszcie.
Przed prywatną rzymską rezydencją Palazzo Grazioli, dokąd Berlusconi przybył w poniedziałek prosto z lotniska, czekała na niego grupa przedstawicieli młodzieżówki jego partii Lud Wolności z transparentem: "Witamy, Premierze".
Podczas rozmowy z młodymi ludźmi premier, odnosząc się do incydentu z miniaturką katedry, którą został uderzony, stwierdził: - Pamiątki straciły wartość i rzucają nimi. I zapytał: - Widzicie, że mam malutko śladów?. Niestety muszę zrobić sobie implant zęba - dodał.
W pierwszym dniu pracy po długiej przerwie Berlusconi spotka się z kierownictwem Ludu Wolności, a następnie z prezydentem Włoch Giorgio Napolitano.