Kobietę już przesłuchano. Przyznała się do zbrodni. Twierdzi, że to nie tak miało się skończyć. - Chciała po prostu mężczyźnie dać nauczkę - mówi Magdalena Mazur Prus- rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Chciała ułożyć sobie życie na nowo 45-letnia Elżbieta B.-G. kilka lat temu była związana z nieżyjącym Dariuszem G. Postanowiła się z nim jednak rozstać i ułożyć sobie życie na nowo, ale - jak zeznała - mężczyzna nie dawał za wygraną. - Namawiał ją by się zeszli. Gdy kategorycznie odmawiała miał jej grozić - mówi Mazur -Prus.
Kobieta postanowiła więc bardziej dobitnie wytłumaczyć mężczyźnie o co jej chodzi. W czym pomogli jej synowie 17-letni Ron i 14-letni Krzysztof oraz konkubent Krzysztof W.
Oprawcy bili rękoma i kijem Z przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że mężczyzna był wielokrotnie bity i kopany. Nieprzytomnego i nagiego Dariusza G. pozostawili w lesie. - Prawdopodobnie wrócili na drugi dzień, by sprawdzić co się z nim dzieje. Gdy zorientowali się, że nie żyje, postanowili zatrzeć ślady zbrodni - zakopali zwłoki - mówi Andrzej Borowiak rzecznik Wielkopolskiej Policji.
Ale to nie pobicie było bezpośrednią przyczyną śmierci:
Wstępne badania wykazały, że Dariusz G. zmarł z powodu wychłodzenia organizmu. W nocy, którą spędził w lesie, termometry wskazywały minus 10 stopni Celsjusza - informuje Magdalena Mazur - Prus.
Prokuratura przesłuchała do tej pory byłą partnerkę zmarłego, oraz jej siedemnastoletniego syna. Obydwojgu oraz konkubentowi kobiety grozi nawet dożywocie. 14-nastolatkiem, który miał uczestniczyć w zbrodni zajmie się sąd rodzinny. Może zdecydować że poniesie taką samą karę jak zatrzymani dorośli.