Do szkół przychodzi coraz więcej ofert z propozycjami udziału młodzieży w konkursach przedmiotowych. Nie chodzi jednak o bezpłatne konkursy kuratoryjne, ale o konkursy płatne, organizowane przez prywatne firmy i stowarzyszenia.
- Rzeczywiście spotykam się wielokrotnie z różnymi propozycjami konkursów, które wymagają tak zwanego wpisowego - mówi dyrektor Marek Krukowski z Gimnazjum nr 18 w Lublinie. Dodaje, że większość ofert wyrzuca do kosza. - Ale myślę, że to swego rodzaju biznes, bo szkół w Polsce są tysiące, a w skali kraju chętnych do udziału w takich konkursach na pewno trochę się znajdzie - nie ma wątpliwości Krukowski. Płatne oferty dotyczą np. konkursów z polskiego, fizyki czy przyrody.
Za udział w konkursowych potyczkach trzeba zapłacić od 5 do 15 złotych. Dyrektorzy przyznają, że kwoty może nie są duże, ale części uczniów i tak nie byłoby na nie stać. Dlatego z płatnych ofert starają się nie korzystać. - Tutaj przede wszystkim trzeba rozpatrzyć aspekt etyczny. Bo chodzi o to, aby każde dziecko, które chce i które jest zdolne mogło w takim konkursie wziąć udział. A zasobność rodziców jest różna - mówi dyrektor Mariusz Lisek ze Szkoły Podstawowej nr 7 w Lublinie.
Co o płatnych konkursach myśli Kuratorium Oświaty? Kurator Krzysztof Babisz dobrze zna ten temat, bo oferty przychodzą również do niego, np. z prośbą o patronat. Jeśli za udział w konkursie trzeba płacić kurator odmawia. Zasadą jest także, że informacje o płatnych zmaganiach nie pojawiają się na stronach kuratorium. - Ale tak naprawdę pozostawiamy to do decyzji dyrekcjom szkół i rodzicom - mówi Babisz.
Najbardziej popularnym konkursem, w którym są opłaty, jest Kangur i Kangurek Matematyczny. I tak np. uczniowie klas drugich płacą 5 złotych. Ale to konkurs z dużą renomą i większość szkół mimo opłat i tak do niego przystępuje.