Ben Smith, dziennikarz internetowego portalu Politico.com,
pisze na swoim blogu o billboardzie Tomasza Nałęcza, na którym widnieje również wizerunek Baracka Obamy. Wątpi, czy prezydent zgodził się na użycie swojego wizerunku w kampanii kandydata
SdPl. - Nałęcz twierdzi, że uzyskał zgodę na wykorzystanie wizerunku, ale to raczej mało prawdopodobne - twierdzi dziennikarz.
Mógł wykorzystać bez zgody Zapytaliśmy Tomasza Nałęcza o billboard, ale on odesłał nas do swojego sztabu, mówiąc, że to oni się nim zajmowali. Prof. Genowefa Grabowska, była eurodeputowana SdPl powiedziała nam natomiast, że Tomasz Nałęcz mógł wykorzystać wizerunek prezydenta
USA, nawet bez zawiadamiania go o tym fakcie. - Wizerunek osoby publicznej jest własnością publiczną. To nie jest tak, że gdziekolwiek chcielibyśmy pokazać wizerunek, musimy się pytać - powiedziała. Wyjaśniła też, że na plakacie nie ma niczego, co mogłoby sugerować, że Obama wspiera Nałęcza.
Genowefa Grabowska tłumaczy również, że plakat Nałęcza nie miał za zadanie promocji jego kandydatury, ale zwrócenie uwagi na ideę prawyborów. To ma być główny cel startu Nałęcza w wyborach. - Gdyby wierzył w sondaże i miał zamiar startować bez tej metody, to nie miałoby sensu. Wystartował, żeby doprowadzić do prawyborów i w nich uczestniczyć - powiedziała.
Reakcja amerykańskich czytelników Artykuł spotkał się z ciekawą reakcją amerykańskich czytelników. - Czy Europa nie powinna być wkurzona za zarzucenie planu tarczy antyrakietowej? Wygląda na to, że się z tym pogodzili - cieszy się jeden z nich. Inni - nieprzychylni Obamie - piszą, że Nałęcz jest doskonałym kompanem dla prezydenta USA, gdyż... był w komunistycznej PZPR. Amerykańska prawica często insynuuje, że Obama to kryptokomunista.