Przed wtorkowym meczem z Philadelphią 76ers Arenas, który od kilku dni jest w centrum uwagi amerykańskich mediów, udawał ułożył dłonie w kształt imitujący pistolety i z uśmiechem na twarzy udawał, że strzela do koszykarzy z drużyny. To prawdopodobnie dolało oliwy do ognia i przyspieszyło decyzję Sterna, który pierwotnie chciał się wstrzymać z karaniem zawodnika do czasu wyjaśnienia sprawy przez wymiar sprawiedliwości i własne dochodzenie NBA.
"Oczywiste jest, że poczynania pana Arenasa zakończą się poważnymi zawieszeniami, a może jeszcze czymś gorszym. Jego zachowanie pozwala mi na stwierdzenie, że on nie jest gotowy na to, aby wychodzić na boiska NBA" - napisał w oświadczeniu Stern. "Zawieszam pana Arenasa na czas nieokreślony, w którym nie będzie otrzymywał wynagrodzenia. Zawieszenie działa od teraz, aż do czasu zakończenia dochodzenia prowadzonego przez NBA."
Dla Arenasa, który w środę 6 stycznia obchodzi 28. urodziny, każdy opuszczony mecz oznacza stratę 147 tys. dolarów.
Przed świętami w swojej szafce w hali Wizards Arenas umieścił trzy sztuki broni palnej. Potem tłumaczył, że przyniósł broń do hali, bo w związku z urodzinami trzeciego dziecka chciał się jej pozbyć z domu. - Zgadzam się, to było nierozsądne - przyznał po przekazaniu pistoletów ochroniarzom. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja.
Na tym się jednak nie skończyło - "New York Post" podał, że w szatni Wizards doszło do eskalacji konfliktu między Arenasem a rezerwowym Javarisem Crittentonem - sprzeczka była pochodną kłótni z klubowego samolotu, gdzie obaj koszykarze grali na pieniądze w karty. "New York Post" napisał, że 21 grudnia przed treningiem obaj zawodnicy trzymali pistolety w dłoniach.
ESPN.com, powołując się na anonimowe źródła, napisał, że Arenas położył na krześle trzy pistolety i kazał Crittentonowi wybrać sobie jeden z nich. Ten stwierdził, że ma własny. "Washington Post" podaje, że Arenasowi nie chodziło o zastraszenie Crittentona, ale o przekonanie się, kto ma większy pistolet.
Obaj zawodnicy zdecydowanie zaprzeczyli doniesieniom mediów. Arenas konsekwentnie od kilku dni bagatelizuje sprawę i obraca ją w żart. Przed wtorkowym meczem z Philadelphia 76ers, stojąc wśród kolegów z zespołu, Arenas ułożył dłonie w kształt imitujący pistolety i z uśmiechem na twarzy udawał, że strzela do koszykarzy z drużyny. Serwisy internetowe opublikowały zdjęcia, na których widać to wyraźnie. Koszykarz później przepraszał tych, którzy poczuli się nimi urażeni.
Zawodnicy NBA mogą posiadać broń, o ile mają na nią pozwolenie, ale mają zakaz wnoszenia jej na "obszar ligi" - do hal, samolotów, autokarów. Dotychczas odnotowano dwa przypadki złamania tej reguły - 2002 roku Chris Mills wyciągnął broń podczas sprzeczki z Bonzim Wellsem w autokarze Portland Trail Blazers. Cztery lata temu Sebastian Telfair wniósł pistolet na pokład samolotu Blazers. W obu przypadkach zawodnicy zostali zawieszeni na trzy spotkania.