Sąd w Malawi nie zgodził się wypuścić na wolność dwóch gejów oskarżonych o "nieobyczajne zachowanie". Mężczyźni zostali aresztowani po symbolicznej ceremonii ślubnej.
Fot. Eldson Chagara REUTERS
Steven Monjeza i Tiwonge Chimbalanga przed sądem w Blantyre, Malawi
Tiwonge Chimbalanga i Steven Monjeza zawarli małżeństwo 25 grudnia. Był to pierwszy ślub homoseksualny w tym kraju i przyciągnął tłum gapiów. Mimo, że ceremonia nie miała mocy prawnej trzy dni później para została aresztowana w swoim domu pod zarzutem "sprzecznych z naturą praktyk" i "obrazy moralności publicznej". W Malawi, konserwatywnym afrykańskim kraju, za stosunek homoseksualny grozi do 14 lat więzienia.
"Społeczeństwo jest na nich wściekłe" mówił sędzia w uzasadnieniu swojej decyzji, dodając, że dla własnego dobra powinni pozostać w areszcie. Pod więzieniem w którym przetrzymywani są mężczyźni zgromadził się tłum uzbrojony w pałki i kamienie. Areszt został przedłużony na wniosek prokuratora by zebrać więcej dowodów przeciwko oskarżonym.
Obaj mężczyźni mają być przebadani przez lekarzy by ustalić czy faktycznie odbyli stosunek. Chimbalanga i Monjeza nie przyznają się do winy. Adwokat pary, Noel Supedi, powiedział mediom, że para nie skonsumowała swojego związku i odmówiła udziału w badaniach. "Przebadanie ich wbrew woli stanowiłoby rażące naruszenie prywatności" stwierdził Supedi. Mężczyźni utrzymują też, że zostali pobici przez strażników więziennych.
Para poznała się pięć miesięcy temu w kościele, do którego wspólnie uczęszczali na modły. "Nigdy nie interesowałem się kobietami" wyznał dziennikarzom Monjeza. Chimbalanga wspomina "mój ukochany Steven oświadczył mi się i postanowiliśmy się pobrać" dodając "kocham mojego męża, prawo nie powinno zabraniać miłości".