Trzykrotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA został przesłuchany przez prokuratorów federalnych. Po spotkaniu wyszło na jaw, że przechowywał w szafce aż cztery sztuki broni palnej, ale - jak zapewniał - bez amunicji.
Arenas wyjaśnił w oświadczeniu, że przyniósł broń do klubowej szatni, aby nie dostała się w domu w ręce jego dzieci, a 21 grudnia wyjął ją z szafki "z niezbyt mądrym pomysłem, aby zrobić kawał koledze z drużyny".
Nie odniósł się do informacji dziennika "New York Post", według którego chciał nastraszyć Javrisa Crittentona, a ten, czując się zagrożony... również sięgnął po broń.
- Żart czy nie, przyznaję się, że był to błąd - podkreślił koszykarz, któremu nie postawiono zarzutów, ale grozi mu kara ze strony klubu.
Arenas to czołowy strzelec NBA, choć w ostatnim czasie często trapią go kontuzję. Przed rokiem podpisał sześcioletni kontrakt z Wizards za 111 milionów dolarów.