Szwecja: Policja jeszcze nie otrzymała prośby Polski o pomoc prawną

rik, PAP
03.01.2010 , aktualizacja: 03.01.2010 22:12
A A A Drukuj
Brama obozu Auschwitz fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Brama obozu Auschwitz
Przedstawiciel szwedzkiej policji powiedział, że jeszcze nie dotarła do niego prośba strony polskiej o pomoc w śledztwie w sprawie domniemanego pośrednika lub zleceniodawcy kradzieży napisu "Arbeit macht frei".
Pierwsza z trzech części napisu odzyskanego przez policję
Fot. Joanna Mąkosa/ TOK FM
Pierwsza z trzech części napisu odzyskanego przez policję
- Powinna dotrzeć po świętach, ale ja nic nie wiem o tej sprawie; to Polacy prowadzą śledztwo i to oni mają wszystkie informacje - oświadczył szef wydziału szwedzkiej policji ds. zwalczania przestępczości międzynarodowej Bertil Olofsson, którego cytuj agencji TT.

Natomiast Martin Valfridsson, rzecznik prasowy szwedzkiej minister sprawiedliwości Beatrice Ask, do której jej polski odpowiednik zwrócił się 30 grudnia z prośbą o pomoc, licząc na natychmiastowe działania, potwierdził jedynie, że dokumenty zostały z Polski wysłane.

Na mniejszą aktywność szwedzkich służb i instytucji w tych dniach może dodatkowo wpłynąć to, że w środę, 6 stycznia, w Szwecji obchodzone jest święto Trzech Króli i jest to dzień ustawowo wolny od pracy.

Szwedzi nie interesują się sprawą

Sprawa kradzieży napisu z muzeum nie jest tematem numer jeden dla poważnych szwedzkich mediów. Czołowe gazety, pisząc o domniemanym pośredniku lub zleceniodawcy ze Szwecji, tylko cytują polskie lub brytyjskie doniesienia w tej sprawie. O udziale w przestępstwie szwedzkich neonazistów napisał jedynie pod koniec grudnia tabloid "Aftonbladet". Według gazety to oni mieli zlecić kradzież, aby napis sprzedać kolekcjonerowi. Za uzyskane pieniądze mieli wysadzić szwedzki parlament Riksdag.

W brytyjskim "Sunday Mirror" ukazał się artykuł, w którym autorzy sugerują, że zleceniodawcą kradzieży był Brytyjczyk, a pośrednikiem szwedzcy neonaziści.

Podziel się