Dwaj francuscy piloci skrytykowali prace komisji badającej przyczyny katastrofy samolotu Airbus A330 nad Atlantykiem. Twierdzą oni, że komisja w niewystarczającym stopniu bierze pod uwagę rolę czujników prędkości w tej katastrofie.
Fot. AP
Najwiekszy odnaleziony fragment samolotu Airbus linii Air France
Samolot, lecący z Rio de Janeiro do Paryża, rozbił się 1 czerwca ubiegłego roku. Zginęło 228 osób. Gérard Arnoux, przewodniczący jednego ze związków zawodowych działających w Air France, oraz Henri Marnet Cornus, były pilot samolotów Airbus A340, przeprowadzili nieoficjalne śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy.
Według francuskich mediów, w najbliższych dniach przekażą oni wymiarowi sprawiedliwości dokument, w którym oskarżają Biuro Dochodzeń i Analiz, prowadzące oficjalne śledztwo w te sprawie, o ignorowanie elementów wskazujących na czujniki prędkości jako przyczynę katastrofy.
W wydanym w grudniu raporcie Biura Dochodzeń i Analiz jest mowa o czujnikach, ale jako o jednym z powodów wypadku. Biuro zaznaczyło, że nie mogła to być jedyna jego przyczyna. Obaj piloci twierdzą natomiast, że zawiodły z pewnością właśnie czujniki prędkości, do których dostały się podczas lotu kryształki lodu. Żądają oni wprowadzenia nakazu omijania stref zawierających takie kryształki lodu.