68 proc. badanych spodziewa się w bieżącym roku podwyżki podatków, dwóch na trzech nasilenia protestów społecznych, a 64 proc. pogorszenia sytuacji materialnej obywateli. Większość wierzy też, że wzrośnie
bezrobocie i nasili się emigracja zarobkowa.
Profesor Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego, uważa, że te pesymistyczne przewidywania są przesadzone. - Od kilku lat sytuacja materialna ludzi z roku na rok się poprawia, więc nie ma powodu spodziewać się jej pogorszenia akurat w 2010 roku - twierdzi.
Innego zdania jest ekonomista Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adam Smitha. - Mimo że robi się nam wody z mózgu przez polityków ludzie doskonale wiedzą, że od 1 stycznia wzrosną: akcyza, opłaty za prąd czy opłaty urzędowe - mówi.
Aż 79 proc. badanych twierdzi, że nie ulegnie poprawie system opieki zdrowotnej w Polsce. W dodatku prawie połowa uważa, że nastąpi również wzrost przestępczości.
W polityce równie źle Większość badanych uważa, że w bieżacym roku zaostrzy się walka między rządem a prezydentem i opozycją. 44 proc. twierdzi, że dojdzie również do konfliktu między koalicjantami: PO i
PSL. Jednak w rozpad koalicji wierzy tylko co czwarty pytany. Więcej, bo 37 proc. uważa, że rozpadnie się
PiS.
Czytaj więcej w "Rzeczpospolitej"