Pomoc kobietom w walce o miejsce w parlamencie jest nie tylko sprzeczna z konstytucją, ale i upokarzająca - uważają przeciwniczki ustawowego zagwarantowania kobietom połowy miejsc na listach wyborczych. Pod listem podpisały się m.in. Jadwiga Staniszkis i dr Barbara Fedyszak-Radziejowska z PAN - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Udało się zebrać 120 tys. podpisów pod projektem ustawy o parytecie. Za chwilę kobiety przekażą część z nich marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu
Zdecydowanie sprzeciwiają się one wprowadzenia parytetów dotyczących 50-proc. udziału kobiet w parlamencie, rządzie i nauce. Takie rozwiązanie zamiast promować kobiety sugeruje, że nie są one na tyle zdolne i przedsiębiorcze, aby samodzielnie, bez dodatkowego wsparcia osiągnąć sukces - uważają autorki listu.
Ich zdaniem, jest to też niezgodne z konstytucją. Kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa, a nie identyczną liczbę krzeseł.
Kobiety protestują również przeciwko przedstawianiu Polski jako kraju, w którym są dyskryminowane, gdyż - jak twierdzą - nie odpowiada to prawdzie.
List przeciwko parytetowi można podpisać na stronie parytety.pl .
Sondaże wskazują, że zdecydowana większość 60, a nawet 70 proc. Polaków popiera ideę wprowadzenia parytetów na listach do parlamentu - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".