Jak dowiedziała się we wtorek PAP z wiarygodnego źródła, zbliżonego do śledztwa, zleceniodawca kradzieży z zagranicy był wcześniej w muzeum Auschwitz-Birkenau z co najmniej jednym z podejrzanych o udział w kradzieży. Dokonał rekonesansu i wskazał, co ma zostać skradzione.
Nie wiedzieli co ukradli Sprawcy kradzieży mieli otrzymać 20 tysięcy złotych do podziału i że nie zdawali sobie sprawy ze znaczenia kradzieży. Dopiero "szum medialny" uświadomił im, jaki wydźwięk ma ich czyn. Według informacji PAP, uzyskanych ze źródła zbliżonego do śledztwa, sprawcy przyjechali
samochodem dostarczonym z zagranicy. Czterej mężczyźni dostali się na teren obozu bez trudu i niezauważeni. Przyjechali ok. godz. 18, po raz pierwszy usiłowali dokonać kradzieży ok. godz. 20.30 - 21. Nie dysponowali nawet podstawowym sprzętem, np. drabiną, aby móc wspiąć się i odkręcić tablicę. Poszli po narzędzia do sklepu, potem wrócili, wspięli się po siatce i dokonali kradzieży. Z jednej strony urwali tablicę i zgubili literę "i".
Pomoc prawna Szwecji. Osoba nr 6 Jak przyznała prokuratura, "materiał procesowy i wiedza operacyjna pozwala na przyjęcie, że głównym zleceniodawcą była osoba zamieszkała poza granicami naszego kraju i nie posiadająca polskiego obywatelstwa". Potwierdziła też, że zamierza wystąpić z wnioskiem o pomoc prawną do Królestwa Szwecji. . Nie oznacza to jednak, że zleceniodawca kradzieży jest Szwedem. Ta kwestia nadal jest badana, podobnie jak to, czy osoba nr 6 w sprawie - poza pięcioma polskimi podejrzanymi - była zleceniodawcą, czy tylko pośrednikiem między złodziejami a prawdziwym zleceniodawcą. Istnienie osoby nr 7 jest niewykluczone - zastrzega źródło PAP.
Oficjalnie prokuratura milczy Prokuratura gromadzi materiał, weryfikuje fakty. Z różnych względów nie zdradza jednak szczegółów, głównie z uwagi na dobro postępowania śledztwa. Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad obozowej bramy została skradziona w piątek 18 grudnia nad ranem. Napis odnaleziono późnym wieczorem w niedzielę 20 grudnia we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy rozcięli go na trzy części. Również w niedzielę policjanci zatrzymali pięciu mężczyzn podejrzanych o kradzież. Prokuratura Okręgowa w Krakowie czterem z nich postawiła zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Podobny zarzut - udziału w grupie oraz nakłaniania do kradzieży i zniszczenia napisu - usłyszał w poniedziałek wieczorem piąty podejrzany.