Australia: Ćwierć miliona domów może znaleźć się pod wodą

Podnoszący się poziom oceanów zagraża tysiącom domów i mieszkań u wybrzeży Australii - wynika z rządowego raportu. Władze planują eksmisje, na co nie chcą zgodzić się mieszkańcy przybrzeżnych miejscowości.
Rządowy raport "Zmiany klimatu zagrożeniem dla Wybrzeża Australii" stwierdza, że do końca wieku pod wodą może znaleźć się 250 tysięcy domów.

Nie tylko prywatne domy i mieszkania są zagrożone zatonięciem. Raport wymienia także niektóre lotniska, szpitale i elektrownie. Naukowcy szacują, że do końca wieku poziom morza u wybrzeży Australii może wzrosnąć o ok. 1,1 metr.

Erozja wybrzeża, w tym znanych australijskich plaż może być bardzo groźna dla kraju - mówił premier Australii Kevin Rudd. - Zaczyna nam brakować czasu, zmiany klimatyczne są niebezpieczne dla naszej planety, naszej gospodarki, naszych dzieci i wnuków - podkreślił szef australijskiego rządu.

Protesty mieszkańców

W niektórych rejonach już rozpoczęto rozbiórkę domów, pojawiają się też wały z worków z piaskiem, a rząd ogłasza, że pewne miejsca nie nadają się do zamieszkania. Właściciele przybrzeżnych nieruchomości protestują. - To jest nie do pomyślenia, żeby politycy kazali spakować rodzinie swoje manatki i opuścić własny dom - mówią.

Rząd przyznaje, że pesymistyczne przewidywania są oparte na najczarniejszym scenariuszu. Jednak - zdaniem ekspertów - w kraju, w którym 80 procent ludzi mieszka w pobliżu wybrzeża, jakikolwiek wzrost poziomu oceanów może okazać się niebezpieczny.