AP/DEREK LILLEYChemikaliowiec "St James Park". Zdjęcie z października 2009 r.
Chemikaliowiec "St James Park", pływający pod banderą brytyjską, został porwany przez somalijskich piratów. Polski MSZ potwierdza, że na pokładzie znajduje się jeden Polak. Armatorowi nie udało się jeszcze skontaktować z piratami.
Fot. AP
Somalijscy piraci
Grzegorz Jopkiewicz z biura prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział Radiu TOK FM, że na pokładzie porwanego statku znajdował się jeden obywatel Polski - 49-letni starszy mechanik.
Statek płynął do Tajlandii
Somalijscy piraci porwali płynący z Hiszpanii do Tajlandii chemikaliowiec bandery brytyjskiej. - Członkowie załogi pochodzą z około 8 kraju, między innymi z Polski. Nie wiem, ile osób jest z Polski - mówi w rozmowie z radiem TOK FM Andrew Mwangura ze Stowarzyszenia Marynarzy Afryki Wschodniej z siedzibą w Kenii.
Wcześniej rozmowie z agencją ITAR-TASS Mwangura poinformował, że załoga chemikaliowca składa się z 26 osób - obywateli Bułgarii, Filipin, Gruzji, Indii, Polski, Rosji, Rumunii, Turcji i Ukrainy.
Nie ma kontaktu z porywaczami
Informacje o tym, że na pokładzie jest co najmniej jeden Polak potwierdził Radiu TOK FM także John Harbour, rzecznik unijnych sił morskich, które patrolują wody w okolicach Somalii.
- Na razie nie mamy żadnych dodatkowych informacji. Zazwyczaj jest tak, że piraci płyną statkiem do portu gdzieś na wybrzeżu Somalii. Tam statek jest chroniony przez jeszcze większą liczbę piratów i dopiero wtedy się kontaktują - wyjaśnia Harbour.
Polski MSZ podaje, że armator nawiązał kontakt z firmą specjalizującą się w negocjacjach, ale nie ma jeszcze kontaktu z porywaczami.
Somalijscy piraci poinformowali w poniedziałek wieczorem o uprowadzeniu kolejnego frachtowca, nie podając jednak żadnych bliższych szczegółów.