Kładąc nacisk na słowo "my" jako synonim Kościoła i rodziny ludzkiej, powiedział: - "My" Kościoła żyje tam, gdzie narodził się Jezus, w Ziemi Świętej, aby wzywać jej mieszkańców do porzucenia wszelkiej logiki przemocy i odwetu i zaangażować się z nowym zapałem oraz wielkodusznością na drodze do pokojowej koegzystencji. "My" Kościoła obecne jest w innych krajach Bliskiego Wschodu. Jakże nie myśleć o umęczeniu Iraku oraz o tej niewielkiej owczarni chrześcijan, którzy mieszkają w tym regionie? Doznaje ona czasami przemocy i niesprawiedliwości, wciąż jednak gotowa jest wnieść swój wkład w budowę obywatelskiej koegzystencji, przeciwnej logice starcia i odepchnięcia sąsiada.
Stwierdzając, że "światłość Chrystusa błyszczy także w sytuacjach najtrudniejszych",
papież mówił: - Dziś również rodzinie ludzkiej głęboko naznaczonej poważnym kryzysem ekonomicznym, ale bardziej jeszcze moralnym oraz bolesnymi ranami wojen i konfliktów, Kościół w wiernej solidarności z nią powtarza za pasterzami: "Pójdźmy do Betlejem", tam odnajdziemy naszą nadzieję.
- Kościół solidarny jest z tymi, którzy dotknięci są przez katastrofy naturalne i ubóstwo, także w sytych społeczeństwach. W obliczu exodusu tych, którzy opuszczają swoją ziemię i których do oddalenia się zmusza głód, nietolerancja czy zniszczenie środowiska, Kościół stanowi obecność, która wzywa do ich przyjęcia - dodał
Benedykt XVI.
Przypomniał, że "Kościół głosi wszędzie Ewangelię Chrystusa, mimo prześladowań, dyskryminacji, ataków i obojętności, czasem nawet wrogiej".
- W Europie i Ameryce Północnej "my" Kościoła ponagla, by przezwyciężyć egoistyczną i technicystyczną mentalność, by krzewić dobro wspólne i szanować osoby najsłabsze, poczynając od tych jeszcze nienarodzonych - powiedział papież.
Zaznaczył następnie: "w całej Ameryce Łacińskiej "my" Kościoła jest czynnikiem tożsamości, pełnią prawdy i miłości, której nie może zastąpić żadna ideologia; wezwaniem do poszanowania niezbywalnych praw każdej osoby i integralnego rozwoju; orędziem sprawiedliwości i braterstwa, źródłem jedności".
Papież złożył życzenia w 65 językach. Po polsku powiedział: "Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia". Na zakończenie udzielił błogosławieństwa Urbi et Orbi, czyli miastu i światu.
Podczas świątecznego spotkania z dziesiątkami tysięcy wiernych Benedykt XVI był w dobrej formie. Nie było widać żadnych śladów incydentu, do jakiego doszło podczas pasterki w bazylice świętego Piotra. Niezrównoważona psychicznie młoda kobieta chcąc zbliżyć się do niego, popchnęła
papieża tak gwałtownie, że przewrócił się na ziemię. Po chwili wstał dzięki pomocy ceremoniarzy i bez żadnych zakłóceń odprawił mszę.