Szef MSWiA: Ochrona muzeum nie wymagała od sprawców profesjonalizmu

tm, PAP
23.12.2009 , aktualizacja: 23.12.2009 14:00
A A A Drukuj
Szef MSWiA Jerzy Miller surowo ocenił poziom ochrony na terenie b. niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Podkreślił, że nie wymagał on profesjonalizmu od sprawców kradzieży zabytkowego napisu "Arbeit macht frei".
Muzeum w Oświęcimiu
Fot. Tomasz Wiech / AG
Muzeum w Oświęcimiu
Jerzy Miller
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Jerzy Miller
GALERIA ZDJĘĆ
Dymisje w Muzeum Auschwitz

Krakowska Prokuratura Okręgowa zarzuciła muzeum Auschwitz-Birkenau, że kradzież zabytkowego napisu znad bramy głównej wykazała, iż placówka nie była należycie chroniona. Muzeum odpiera zarzuty i uważa, że wszelkie procedury - uzgodnione z policją - były przestrzegane. Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", minister kultury Bogdan Zdrojewski zdymisjonuje osoby odpowiedzialne za fatalną ochronę. W sprawie zabrał głos także szef MSWiA.

- Na pewno stan ochrony obiektów muzealnych nie wymagał wielkiego profesjonalizmu ze strony sprawców, ale to nie jest stan, który nas cieszy. Mamy nadzieję, że policja nie będzie musiała już być angażowana w tego typu przypadki związane z Muzeum Auschwitz-Birkenau - powiedział dziennikarzom Miller.

"Wykorzystano wszelkie możliwości operacyjne"

Szef MSWiA podkreślił, że zarówno prokuratorzy, jak i policjanci zajmujący się sprawą kradzieży napisu wykazali się wielkim zaangażowaniem i determinacją w ujęciu sprawców. Zapewnił, że policja wykorzystała wszelkie możliwości techniczno-operacyjne, aby jak najszybciej wykryć sprawców kradzieży.

Pytany, czy do wykrycia złodziei napisu policja wykorzystała podsłuchy, Miller odparł, że "nie możemy mówić o podsłuchach, bo podsłuchem jest nagrywanie czyjejś rozmowy prewencyjnie". - Tutaj mieliśmy do czynienia ze zwykłym postępowaniem kryminalnym dla wyjaśnienia wszystkich okoliczności, które doprowadzą do sprawcy - powiedział szef MSWiA.

Dodał, że z ustaleń śledztwa wynika, że sprawcy na pewno nie byli autorami pomysłu kradzieży zabytkowego napisu. Nie chciał jednak udzielić szerszych informacji, jak wyjaśnił - ze względu na dobro toczącego się postępowania.

Pomoc innych krajów

Miller powiedział także, że w kwestii ustalenia zleceniodawcy polska policja może liczyć na pomoc służb policyjnych z innych krajów.

- Kradzież wywołała oddźwięk na całym świecie, a w związku z tym jestem pewien, że również możemy liczyć na wszelkie potrzebne informacje, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności tego czynu. Każda pomoc jest niezbędna dla osądzenia sprawców - podkreślił minister.

Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad obozowej bramy została skradziona w piątek nad ranem. Oburzenie z powodu kradzieży wyrazili m.in. byli więźniowie, prezydent, premier i środowiska żydowskie. Napis został odnaleziony późnym wieczorem w niedzielę we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy rozcięli go na trzy kawałki.

Podziel się