Kradzież w Auschwitz: areszt dla czterech podejrzanych. Przyznali się wszyscy

jagor, mar, PAP, IAR
22.12.2009 , aktualizacja: 22.12.2009 22:45
A A A Drukuj
Prezentacja odzyskanego napisu z obozu Auschwitz Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Prezentacja odzyskanego napisu z obozu Auschwitz
Krakowski sąd na wniosek prokuratury zdecydował o aresztowaniu na trzy miesiące czterech podejrzanych o kradzież napisu "Arbeit macht frei". Przyznali się oni do winy. Jak późnym dowiedziała się PAP, do zarzutów przyznał się także piąty mężczyzna, podejrzany o podżeganie do kradzieży.
Dobrowolnie przyznali się do winy ws. kradzieży napisu z Auschwitz, dziś usłyszeli wyroki
Fot. KWP Kraków
Dobrowolnie przyznali się do winy ws. kradzieży napisu z Auschwitz, dziś usłyszeli wyroki
GALERIA ZDJĘĆ
Podejrzany ten - według prokuratury organizator całego przedsięwzięcia - zaczął składać "interesujące" w ocenie śledczych wyjaśnienia, które będą weryfikowane w trakcie śledztwa. Prokuratura sporządziła już wniosek o jego aresztowanie. W środę rozpatrzy go krakowski sąd.

Podejrzanym grozi 10 lat więzienia, prokuratura postawiła im zarzuty kradzieży zabytku i dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury, wpisanego na listę UNESCO. Domniemanemu organizatorowi - dodatkowo zarzut podżegania do kradzieży. Zaczął on składać wyjaśnienia najpóźniej ze wszystkich zatrzymanych, najpóźniej też przyznał się do winy.

Prokuratura wskazuje, iż kradzieży dokonano na polecenie osoby z zagranicy oraz że teren b. obozu zagłady nie był należycie chroniony.

Kradzież zlecił ktoś ze Szwecji?

W Muzeum Auschwitz odbyła się wizja lokalna z udziałem trzech podejrzanych. Według prokuratury - potwierdziła wcześniejsze policyjne ustalenia, ale wykazała także, że obóz był źle chroniony.

Kradzież została zlecona przez obcokrajowca, jednak prokuratura odmawia podania bliższych szczegółów, i nie potwierdza, że chodzi - jak spekulują media - o Szwecję. Prokurator okręgowy Artur Wrona "nie potwierdził ani nie zaprzeczył", że chodzi o osobę ze Szwecji.

Potwierdził jednak, że dwóch podejrzanych zostało zatrzymanych w Gdyni. Z informacji uzyskanych przez Polską Agencję Prasową z wiarygodnego źródła zbliżonego do śledztwa wynika, iż chcieli oni spotkać się z przybywającym ze Skandynawii pośrednikiem. Prokuratura odmawia jednak informacji na ten temat.

Według prokuratury polski zleceniodawca kradzieży miał kontakt tylko z jedną osobą przebywającą w Oświęcimiu. Ta osoba zaangażowała trzy inne. Prokuratura nie podaje informacji, kim był zagraniczny zleceniodawca kradzieży. Wyjaśnia także, czy był on ostatecznym ogniwem w łańcuchu przestępstw, czy również pośrednikiem działającym na zlecenie innej osoby.

20 tysięcy do podziału. Na pięciu

Z materiałów śledztwa wynika, że sprawcy kradzieży mieli otrzymać 20 tys. zł do podziału i że nie zdawali sobie sprawy ze znaczenia kradzieży. Dopiero "szum medialny" uświadomił im, jaki wydźwięk ma ich czyn.

Tablica została skradziona znad obozowej bramy w piątek nad ranem. Napis odzyskano w niedzielę wieczorem. Jak się okazało, tablica została pocięta na trzy części. Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury, postawiła w poniedziałek po południu krakowska prokuratura czterem mężczyznom zatrzymanym w niedzielę przez policję.

Podobny zarzut udziału w grupie oraz nakłaniania do kradzieży i zniszczenia napisu usłyszał w poniedziałek wieczorem piąty podejrzany.

Podziel się