Pokazano odzyskane tablice z Auschwitz [WIDEO]

dżek, IAR
22.12.2009 , aktualizacja: 22.12.2009 15:04
A A A Drukuj
Napis i brakująca litera ''I'' Fot. Joanna Mąkosa / TOK FM / Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Napis i brakująca litera ''I''
Dziś w Krakowie pokazano odzyskane tablice z bramy byłego obozu w Auschwitz. Prokuratura w Krakowie postawiła zarzuty piątemu podejrzanemu w sprawie kradzieży napisu "Arbeit macht frei".
Fragment odzyskanego napisu bez litery ''I''
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fragment odzyskanego napisu bez litery ''I''
Konferencja krakowskiej policji
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Konferencja krakowskiej policji
Policja dopiero dziś ujawniła, że wśród literek odzyskanego napisu literka I była odcięta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Policja dopiero dziś ujawniła, że wśród literek odzyskanego napisu literka I była odcięta
Dziś podczas specjalnej konferencji zaprezentowano odzyskany napis. Tablice leżały owinięte szarym papierem na stole.



Zamieszanie z literą 'I'

Policja dopiero dziś ujawniła, że złodzieje nie ukradli całego napisu. Na miejscu została litera I, ponieważ sprawcom nie udało się odciąć tablicy w całości. Zabezpieczono literę, żeby szybciej weryfikować zgłoszenia lub w przypadku próby wymuszenia okupu łatwiej ustalić, czy zgłaszające się osoby rzeczywiście mają skradziony napis

Według ustaleń krakowskiej "Gazety Wyborczej" jeden z zatrzymanych mówił, że fragment napisu miał posłużyć jako dowód na to, że do kradzieży faktycznie doszło. Literka 'I' została na miejscu, bo cos zwyczajnie poszło nie tak.

Wielkie odpakowanie

Policyjni technicy w blasku fleszy odpakowali napis. Tablice zostały odcięte byle jak, brzegi są ostre, nierówne.

- Wykonanie przez nas oględzin tablic to dzień-dwa - mówiła Lidia Puchacz, naczelnik wydziału laboratorium kryminalistycznego Małopolskiej Komendy Wojewódzkiej. Dodała też, że tablice były ukryte w miejscu "nieadekwatnym do ich wartości". Były to fundamenty jednego z budynków na posesji.

Decyzję o tym, kiedy tablice wrócą do muzeum, podejmie prokurator.

Prawdopodobnie zostanie wypłacona nagroda dla osoby lub osób, których informacje przyczyniły się do wykrycia sprawców kradzieży.

Są zarzuty dla piątej osoby

5 osobom postawiono w tej sprawie zarzuty i grozi im do 10 lat więzienia. Wszyscy wcześniej byli karani. Prokuratura nie wyklucza, iż mogli oni działać na zlecenie kolekcjonera z zagranicy, ale odmówił podania jakichkolwiek szczegółów. Podobnie policja. Dziś TVN 24 podał informację, że w kradzież zamieszany jest obywatel Szwecji . - Nie potwierdzamy, nie zaprzeczamy - mówił Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

Piąty z oskarżonych mężczyzn, właściciel firmy budowlanej, według prokuratury kierował akcją - poinformował prokurator Janusz Hnatko. Prokurator dodał, że nakłaniał on innych członków organizacji przestępczej do kradzieży napisu.

Wizja lokalna w muzeum

Policja i trzej podejrzani są na terenie byłego obozu zagłady w Auschwitz, gdzie przeprowadzą wizję lokalną. Dwaj pozostali oskarżeni odmówili składania wyjaśnień. Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiego komendanta mówił - Podejrzenia i świadkowie mogą kłamać. Dowody nigdy. Wizja ma pomóc stwierdzi, co tak naprawdę wydarzyło się w nocy z czwartku na piątek, kiedy z muzeum Auschwitz skradziono tablicę-symbol z napisem "Arbeit macht frei".

Po trzech dniach intensywnych poszukiwań w niedzielę wieczorem tablicę znaleziono. Ujęci przez policję sprawcy najprawdopodobniej działali na zlecenie "kolekcjonera". Prasa na całym świecie komentowała szokującą kradzież nagłówkami: "Barbarzyństwo", "Skandal", "Wypowiedzenie wojny".

Podziel się