Palikot cofnął pozwy przeciw "Dziennikowi". Stracił 150 tys.

mm, PAP
21.12.2009 , aktualizacja: 21.12.2009 14:56
A A A Drukuj
Nieoczekiwane zakończenie procesów Janusza Palikota (PO) z "Dziennikiem" i jego poprzednim wydawcą Axel Springer Polska. Pełnomocnik posła wycofał dwa pozwy przeciw gazecie, w których domagał się ponad 10 mln zł zadośćuczynienia za zarzuty gazety, m.in. że przyjmuje on pożyczki od nieznanych firm. Sąd umorzył procesy. Palikot jest stratny o 150 tys. zł za wpis sądowy i koszty.
Janusz Palikot
Fot. Iwona Burdzanowska / AG
Janusz Palikot
Swą decyzję Palikot zaanonsował w sobotę na swym blogu, uzasadniając ją tym, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało jednemu z autorów inkryminowanych tekstów, Wojciechowi Cieśli, tytuł "Hieny Roku" za wywiad z prezesem banku. Okazało się, że Cieśla rozmawiał z inną osobą o tym samym nazwisku.

- To kończy moje spory z dziennikarzami i oszczędzając czas i pieniądze, wycofuję w przyszłym tygodniu swoje pozwy - zapowiedział Palikot.

I rzeczywiście, w poniedziałek reprezentujący posła mec. Jacek Kondracki oświadczył w Sądzie Okręgowym w Warszawie, że cofa oba pozwy.

Sędzia: Nie wierzę

- Nie wierzę - powiedział w pierwszej chwili sędzia Paweł Pyzio. Potem umorzył postępowanie. Przyznał też stronie przeciwnej - wydawnictwu Axel Springer Polska i b. naczelnemu "Dziennika Polska Europa Świat" Robertowi Krasowskiemu zwrot kosztów procesu - łącznie ok. 47 tys. zł.

Stracił łącznie 150 tys.

Konsekwencją cofnięcia pozwów jest także utrata przez Palikota 102,5 tys. zł wpisu sądowego za dwa procesy, który opłacił kilka miesięcy temu. Mec. Kondracki, który jest zobowiązany wykonywać wolę swego mocodawcy, w żaden sposób tego nie skomentował. Pytany, czy jest zaskoczony decyzją swego klienta odparł, że był nią zaskoczony w sobotę, gdy się o tym dowiedział. 10 mln zł żądanego przez Palikota zadośćuczynienia byłoby rekordem - dotychczas żaden polski sąd nigdy nie zasądził takich pieniędzy w procesie o ochronę dóbr osobistych.

"Ucieczka"

- To rodzaj ucieczki - tak cofnięcie pozwu skomentował Wojciech Cieśla, który był wezwany na poniedziałek do sądu. - Pan Palikot nie pozwał dziennikarzy, lecz naczelnego gazety i wydawnictwo. Żałujemy, że nie opowie na sali sądowej o źródłach swego finansowania, nadal jesteśmy tego bardzo ciekawi - dodał.

W pierwszym pozwie Palikot żądał od wydawcy "Dziennika" Axel Springer Polska (od sierpnia tytuł należy do Infor Biznes) i ówczesnego redaktora naczelnego gazety Roberta Krasowskiego przeprosin w "Dz" i wpłaty 10 milionów zł na lubelskie hospicjum za - jak twierdzi - nieprawdziwe zarzuty, iż ukrył pieniądze w "rajach podatkowych" i otrzymuje pożyczki od nieznanych firm.

W drugim pozwie Palikot żądał od wydawcy gazety i Krasowskiego przeprosin w "Dz" i wpłaty 50 tys. zł na cel dobroczynny za artykuł, w którym napisano, że poseł miał wpływać na przebieg przetargów publicznych, by uzyskać pozytywne rozstrzygnięcia dla firm Jacka Prześlugi. "Dz" twierdzi, że Prześluga jest organizatorem publicznej aktywności posła, a zlecenia dają mu "tylko urzędy i samorządy, w których rządzi PO".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się