Czytaj: Historyczna tablica już w Krakowie>>> Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury, postawiła dziś po południu krakowska prokuratura czterem mężczyznom zatrzymanym w niedzielę przez policję - poinformował prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Grozi za to do 10 lat więzienia.
W prokuraturze rozpoczęły się przesłuchania czterech podejrzanych. Piąty mężczyzna zostanie przesłuchany w późniejszym czasie.
Prokuratura zapowiada, że decyzje w sprawie ewentualnego aresztowania podejrzanych podjęte zostaną we wtorek. - Wtedy też przekazane będą dalsze informacje - powiedział prok. Hnatko.
Znali słabe punkty Złodziei udało się ująć dzięki informacjom, jakie
policja dostawała z różnych źródeł. Jeden z tropów okazał się "strzałem w dziesiątkę". Historyczny napis znaleziono w lesie pod Toruniem. Był przecięty na trzy części i ukryty pod zwałem śniegu i liści.
Według RMF FM, dwóch sprawców zostało zatrzymanych w Gdyni w samochodzie. Trzech w miejscu zamieszkania, czyli w okolicach Włocławka. Jeden z zatrzymanych mężczyzn to Marcin A. właściciel sklepu budowlanego w Czernikowie. Tablicę odkryto przy posesji, na której mieści się sklep.
Do Oświęcimia przyjechało czterech mężczyzn. Piąty, który był "mózgiem" kradzieży został w domu. Kontaktował się ze swoimi wspólnikami przez telefon.
Złodzieje wiedzieli, jak pracują strażnicy obozu i kiedy najlepiej dokonać kradzieży by nie zostać zauważonym. Tablicę pocięli na trzy kawałki i przewieźli
samochodem osobowym.
Działali na zlecenie? Mężczyźni byli już wcześniej karani za różne przestępstwa, m.in. kradzieże, pobicia i bójki. Wszyscy to mieszkańcy woj. kujawsko-pomorskiego. Mają od 20 do 39 lat. Jeden z nich prowadzi firmę budowlaną, pozostali są bezrobotni. Według danych, jakimi dysponuje obecnie policja, zatrzymani nie należą do grup neonazistowskich i nie prezentują takich poglądów, a tablicę chcieli sprzedać z zyskiem.
Czy było to działanie na zlecenie będzie wyjaśnione w toku śledztwa. - Jednak zysk odgrywa tutaj znaczącą rolę - dodał mł. insp. z małopolskiej policji Andrzej Rokita. Radio RMF FM podało, że tablicę ukradziono na zlecenie "szalonego kolekcjonera". - Postaramy się zrobić wszystko, aby tablica wróciła na swoje miejsce przed obchodami 65. rocznicy wyzwolenia obozu, czy na koniec stycznia 2010 roku - powiedział komendant małopolskiej policji Andrzej Rokita.