fot. Adam Golec / Agencja GazetaBrama z napisem "Arbeit macht frei", symbol oświęcimskiego muzeum Auschwitz-Birkenau
To była wcześniej przygotowana, dobrze zorganizowana akcja, a napis został skradziony na specjalne zamówienie - ustalili reporterzy RMF FM. Według niepotwierdzonych informacji, zleceniodawcą kradzieży napisu "Arbeit macht frei" był "szalony kolekcjoner".
Taką hipotezę dotyczącą kradzieży zakładano od początku poszukiwań. Tablica została najprawdopodobniej zamówiona przez internet - podaje RMF FM.
Policja na konferencji prasowej nie potwierdziła tych informacji. - To będzie wyjaśnione w toku śledztwa - poinformowano. Podano jedynie, że motywem działania sprawców była chęć zysku. Złodzieje byli już wcześniej karami. Czytaj więcej>>
Tablicę ukryli w lesie
Według RMF FM, zleceniodawca chciał dostać tablicę z napisem "Arbeit macht frei" w całości, jednak złodzieje mieli problem z ukryciem jej. Już pierwszego dnia po kradzieży mieli pociąć napis na trzy części. Pociętą na kawałki tablicę ukryto w lesie pod warstwą śniegu i gałęzi.
Kradzież została przeprowadzona z pobudek czysto rabunkowych. Złodzieje chcieli sprzedać napis. Nie ma mowy o podtekście ideologicznym, czy działaniu organizacji neofaszystowskiej - ustalili reporterzy RMF FM.
W ustaleniu złodziei mieli pomóc mieszkańcy. Policja otrzymała ponad 120 informacji telefonicznych. Jedna z nich okazała się przełomowa. Według RMF FM, przekazującym informacje nie zależało na nagrodzie. Więcej na stronie rmf.fm
Wczoraj późnym wieczorem policja odzyskała napis "Arbeit macht frei", który został skradziony z bramy muzeum Auschwitz dwa dni wcześniej. Pięciu mężczyzn, podejrzanych o kradzież, zatrzymano na północy Polski. Jeszcze dzisiaj mają zostać przesłuchani.