Moment tej kradzieży był nieprzypadkowy, bo w styczniu odbędzie się podniosła rocznica obozu i wiadomo, że wybiera się tu wielu gości. Jeśli do tego czasu sprawa nie zostanie wyjaśniona, to te uroczystości mogą skupić się wokół tego problemu - tak rzecznik rządu Paweł Graś komentował w Radiu Zet kradzież tablicy z bramy b. niemieckiego obozu Auschwitz.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Paweł Graś
Fot. KATARINA STOLTZ REUTERS
Napis nad bramą obozu w Auschwitz
- Zresztą już widać, że reakcja mediów światowych jest ogromna - dodał.
Kradzież tablicy
Historyczny napis znad obozowej bramy został skradziony w piątek nad ranem. Z informacji policji oraz przedstawicieli Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau wynika, że kradzież nie była przypadkowa. Sprawcy byli do niej dobrze przygotowani. Wiedzieli, jak się dostać na teren placówki, w jaki sposób zdjąć symbol, a także znali sposób działania wartowników oraz rozmieszczenie kamer monitoringu. Na osobę, która przyczyni się do znalezienia sprawców i odzyskania zabytku, czeka 115 tysięcy złotych nagrody.
W sprawie kradzieży policja prowadzi intensywne śledztwo. Badane są trzy hipotezy dotyczące sprawców: pierwsza zakłada prowokację neonazistów, druga kradzież na zamówienie, a ostania zemstę osoby, która pracowała w przeszłości w muzeum. Wykluczona została wersja, że za kradzieżą stoją tak zwani złomiarze. Policjanci dokładnie przeszukali już okolice byłego obozu. Nic istotnego nie znaleźli.
Ukradziono napis "Arbeit macht frei". Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: