Małopolscy strażacy informację o pożarze w stadninie Botoja w miejscowości Korzkiew (pow. krakowski) dostali o godz. 3. Drewniane zabudowania paliły się bardzo szybko. Z 25 koni udało się uratować tylko 14. W pożarze budynku zginęło 11 koni - wszystkie, które się tam znajdowały. Żadnego konia nie wyprowadzono. Początkowo straż pożarna podawała, że w pożarze zginęło prawdopodobnie 15 koni, a 10 wyprowadzono. - Konie udusiły się dymem, potem zostały przywalone przez elementy palącego się dachu i spłonęły - poinformowano w stadninie.
- To był potężny pożar, a akcja była utrudniona. Hydranty były pozamarzane - usłyszeliśmy od dyżurnego małopolskiej straży pożarnej.Masz zdjęcia? Wyślij je na Alert: 605 24 24 24 W akcji brało udział 19 zastępów straży pożarnej.
Nieznane są przyczyny pożaru. - Na miejscu prowadzone są oględziny i będzie powołany biegły z zakresu pożarnictwa - powiedział Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.
Stadnina Botoja powstała w 1993 roku na nieużytkowanych od lat polach 12 kilometrów od centrum Krakowa, w malowniczej dolinie Prądnika, stanowiącej otulinę Ojcowskiego Parku Narodowego. Stajnie i zabudowania gospodarcze zostały wybudowane z zachowaniem stylowej architektury, nawiązującej do tradycji zabudowy tej części rejonu Ojcowskiego Parku Narodowego.
W stadninie oferowano m.in. naukę jazdy konnej, przejażdżki dla dzieci, rajdy konne, jazdy saniami.