Podczas debaty nad informacją rządu na temat polskiej misji wojskowej w Afganistanie
Karol Karski wyraził przekonanie, że "trzeba mieć zaufanie do rządu, jeśli twierdzi, że odniesiemy korzyści" z zaangażowania w Afganistanie. Ale - jak dodał - chciałby dowiedzieć się, co to dokładnie będzie. Poseł zwrócił się także do szefa
MON o przedstawienie scenariuszy dotyczących zakończenia misji.
Odnosząc się do ocen, że jednym z pozytywów udziału w operacji ISAF jest doskonalenie armii, Karski stwierdził, że "wojsko doskonali się tam w pacyfikowaniu sił partyzanckich". - Prowadzone tam działania stoją obok zadań regularnej armii - ocenił. Poseł wskazywał też, że wysyłamy znaczącą część sił daleko od własnego terytorium, kiedy przy naszych granicach odbywają się rosyjskie wojskowe manewry.
Klich: Koniec misji, gdy w Afganistanie będzie bezpiecznie Czasowe zwiększenie wielkości polskiego kontyngentu w Afganistanie pozwoli szybciej osiągnąć zakładane cele operacji i tym samym przyczyni się do wcześniejszego wycofania żołnierzy z misji ISAF - powiedział podczas debaty w Sejmie szef MON Bogdan Klich. Zakładanym stanem końcowym operacji ISAF jest - jak przypomniał minister - doprowadzenie do sytuacji, kiedy afgańska administracja, armia,
policja, a także inne instytucje państwowe będą w stanie samodzielnie zapewnić bezpieczeństwo i poprawę sytuacji lokalnej ludności.
Klich podkreślił, że wzmocnienie kontynentu zapewni większą "swobodę operacyjną" wojska, co ułatwi ustabilizowanie sytuacji w prowincji Ghazni.
"Nie można zostawić Afganistanu na pastwę talibów" - Wycofanie się z Afganistanu groziłoby, że znów stanie się przystanią terrorystów, zagrażających także Polsce - przestrzegał Grzegorz Dolniak, przemawiając w imieniu PO podczas debaty nad informacją rządu o misji afgańskiej.
Dolniak zapewnił, że jego ugrupowanie rozumie argumenty przeciwników interwencji, ale - przekonywał - przykłady upadłych państw, jak Ruanda i Bośnia, pokazują, że stają się one zarzewiem konfliktów, a także zagrożenia terrorystycznego. - Afganistan już raz został zostawiony samemu sobie - po wycofaniu wojsk radzieckich. Pozostawienie go na pastwę talibów obróciłoby się przeciw cywilizowanemu światu - przekonywał.
- Ze zdziwieniem odbieramy apele niektórych polityków lewicy o jak najszybszą rejteradę, nie baczących, kto podejmował decyzje o udziale w operacjach w Iraku i Afganistanie - mówił Dolniak.
Ukradziono napis "Arbeit macht frei". Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: