Wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer powiedział, że kradzież "tego szczególnego symbolu obozu zagłady" jest aktem oburzającym, niezależnie z jakich powodów nastąpiła. Kremer podkreślił, iż ma nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona jak najszybciej i napis zostanie odnaleziony.
Zbulwersowany kradzieżą tablicy z napisem "Arbeit macht frei" z byłego nazistowskiego obozu Auschwitz -Birkenau jest także Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich. Rabin jest jednak przekonany, że
policja szybko znajdzie sprawców. Schudrich zaznaczył, że były obóz zagłady to symbol pamięci i ostrzeżenie dla przyszłych pokoleń, dlatego to miejsce powinno być otoczone szczególnym szacunkiem.
Sekretarz Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej, Teresa Ciarkowska-Schmitz powiedziała, że trudno uwierzyć w kradzież. W jej przekonaniu, Auschwitz-Birkenau to świętość, ze względu na cierpienia i śmierć tak wielu ludzi, że wydaje się nieprawdopodobne, iż ktoś mógł to zanegować. - A może to jacyś idioci - oceniła w rozmowie z IAR.
Władysław Stasiak odnosząc się w Radiu Zet do informacji o kradzieży historycznej tablicy użył określenia "barbarzyństwo i skandal".
W ocenie Andrzeja Przewoźnika z Rady Pamięci Walk i Męczeństwa do tego typu aktów wandalizmu często dochodzi, gdyż sprawcy czują się bezkarni. Kary za zdewastowanie miejsc pamięci, takie jak cmentarze czy pomniki są bowiem z reguły bardzo niskie. Jak zaznacza, w przypadku kradzieży napisu z bramy obozu Auschwitz - Birkenau, który był miejscem śmierci dziesiątków tysięcy ludzi, przekroczono wszelkie granice.
Ukradziono napis "Arbeit macht frei". Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: