Fot. STRINGER/ITALY REUTERSZakrwawiony premier Włoch Silvio Berlusconi
Młody mężczyzna, prawdopodobnie z problemami psychicznymi, usiłował w nocy wtargnąć na oddział szpitala w Mediolanie, gdzie przebywa ranny po niedawnej napaści premier Włoch Silvio Berlusconi - poinformowała miejscowa policja. Z kolei, jak podaje radio RAI, szef włoskiego rządu na razie nie wyjdzie ze szpitala.
26-letni mieszkaniec Turynu został zatrzymany przez pracowników ochrony i policjantów przy wejściu na siódme piętro kliniki, otoczone kordonem bezpieczeństwa z powodu obecności szefa rządu. Obecnie mężczyzna jest przesłuchiwany. Z pierwszych informacji - podanych przez agencję ANSA - wynika, że chciał porozmawiać z premierem.
Berlusconi wciąż w szpitalu
Szef włoskiego rządu przechodzi obecnie dodatkowe badania, po których lekarze mają ogłosić swą decyzję co do dalszej kuracji. - To oznacza, że Silvio Berlusconi pozostanie prawdopodobnie w szpitalu i wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie zostanie dziś wypisany - podało radio RAI.
Według podanych informacji u Berlusconiego stwierdzono nasilenie bólu kręgów szyjnych, co jest kolejną konsekwencją niedzielnego ciosu w twarz, zadanego mu ciężkim przedmiotem. Konieczne było wzmocnienie kuracji przeciwbólowej. Dlatego, twierdzi radio RAI, coraz bardziej możliwe wydaje się, że premier pozostanie następną dobę w klinice w Mediolanie.
42-letni niezrównoważony psychicznie mężczyzna zaatakował w niedzielę Berlusconiego po wiecu w Mediolanie rzucając w niego ciężką miniaturką katedry. W rezultacie ataku Berlusconi doznał m.in. pęknięcia kości nosa.
20 lat później - czy było warto? Zobacz interaktywny projekt Deutsche Welle