Fot. Adam BurakowskiDonald Tusk i Janina Paradowska
- W tej sprawie wyjaśniono prawie wszystko. Nie było bardziej jawnej afery, niż afera hazardowa - mówił premier Donald Tusk na antenie Radia TOK FM w rozmowie z Janiną Paradowską. W trakcie godzinnej rozmowy premier odniósł się także do sprawy Piesiewicza, reformy mediów publicznych oraz próbie "sfeminizowania" polityki.
Po co premier jedzie do Kopenhagi? - Nie jestem naiwnym ekologicznym entuzjastą jak niektórzy europejscy politycy. To jest moja praca, więc jadę - odpowiedział. Donald Tusk nie przejmuje się krytyką, że Polska jest hamulcowym, "skamieliną" w walce ze zmianami klimatycznymi. - To nie Unia ani Polska jest problemem, ale Stany Zjednoczone, Chiny czy Indie. Mam odwagę to powiedzieć - mówił premier.
Premier zapewnił, że ma już kandydata na ministra środowiska. - To nie jest polityk, ale specjalista od spraw, o których dzisiaj mówimy - wyjaśnił, nie zdradzając jednak konkretnego nazwiska. Tusk ogłosi nominację, jak tylko prezydent wyzdrowieje.
Jest Pan odporny na żółty pasek? - pyta Paradowska o stosunek rządu do sondaży. - Tak. Mam poczucie, że planujemy swoje działania niezależnie od koniunktury - zapewnia premier.
Zabiegi wokół mediów "brutalne"
- Grabienie polityczne mediów publicznych - takimi słowami określił Donald Tusk zamieszanie, które zawsze trwa przy okazji wyłaniania nowych władz TVP i Polskiego Radia. - Są to media, które korzystają ze wsparcia podatników, mają przewagę nad mediami komercyjnymi, choćby ze względu na zasięg i nie dają sobie z tym rady - dodaje premier.
Donald Tusk przyznał, że wstępnie zaakceptował propozycję reformy mediów przygotowaną przez środowiska twórców. Nadal jednak zdecydowanie nie zgadza się na jakiekolwiek opłaty za korzystanie z mediów publicznych.
- Zabiegi wokół mediów publicznych są zwykle brutalne. Pytanie brzmi kto je przejmie, a nie kto zmieni. Jedyną możliwością jest wyjęcie mediów publicznych spod wpływu polityków - uważa Tusk.
Koniec kariery politycznej Piesiewicza
- Zawsze łatwo radzić tym, którzy są z boku - odniósł się do pytania Paradowskiej, co sądzi o sprawie senatora Krzysztofa Piesiewicza. - Mam poczucie podwójnego zażenowania - przyznaje premier. Zdaniem Tuska sposób prezentowania Piesiewicza to sprawa wyczucia. - Zbyt wiele wokół tego takiej agresji, wynikające z charakterystyki mediów, które się tym zajmują - zauważa.
- Nie możemy bronić zachowań Piesiewicza, skoro zdecydował się zostać osobą publiczną - dodał premier, który nie zamierza jednak dołączać do ostrych krytyków senatora. - Nie widzę powodu, by nie oburzać się, ale nie widzę też powodu, by dokładać swoje.
Później na spotkaniu z dziennikarzami, premier doprecyzował, że według niego kariera polityczna Piesiewicza się już zakończyła.
W prezydium klubu PO znaleźli się sami mężczyźni - zauważa Paradowska. Donald Tusk przyznał, że to niedobrze, choć podkreślił, że Platforma jest najbardziej sfeminizowaną partią w Polsce. - Nie jestem entuzjastą parytetu (na listach wyborczych - przyp. zsz), ale zastanawiam się czy nie należy chwilowo wprowadzić takiego przymusu. (...) Będę forsował kwestię twardego parytetu w samej PO. Będę tego pilnować, jeśli dam radę - zapewnił Tusk, na co Paradowska zauważyła, że zbytnia skromność przez niego przemawia.
"Afera hazardowa jest niemalże online"
- Oczekiwałbym wyjaśnienie tych dwuznaczności, jakie opozycja głównie PiS, chciała przypisać mnie. Jeśli pojawiają się insynuacje, nieeleganckie sugestie, trzeba to wyjaśnić.
Tusk jest przekonany, że skoro opozycja domagała się komisji, to trzeba było im to umożliwić. - Nie ze względów wizerunkowych - jak uważają niektórzy - lecz dlatego, że tak trzeba - dodaje.
- Moją decyzją było ujawnienie wszystkich dokumentów, którzy w tej sprawie utworzyli urzędnicy związani z moim rządem. (...) W tej sprawie wyjaśniono prawie wszystko. Nie było bardziej jawnej afery, niż afera hazardowa. Cała ta sprawa jest niemalże online - podkreśla premier.
Donald Tusk nie chce wprost skrytykować niedawnej decyzji komisji hazardowej, by wykluczyć z niej posłów PiS. - Mirosław Sekuła nie jest jakimś politycznym fighterem, ale niezwykle czułym na punkcie prawa i przepisów - dodaje.
- To może Czuma nie powinien być przewodniczącym komisji do spraw nacisku - sugeruje Paradowska. - Ma pani rację, będę rozmawiał z szefostwem klubu. To jest poważny argument - odpowiedział Tusk. Czy to oznacza, że Czuma wyleci? - czytaj analizę.
Co będzie w 2010 roku?
Janina Paradowska sugeruje, że rok 2010, który jest rokiem wyborczym, będzie w polityce okresem "nicnierobienia". - Z tym zarzutem nauczyłem się już żyć - odpowiada Tusk. Szef PO zapewnia, że jeśli po przyszłorocznych wyborach pojawi się prezydent, który nie będzie blokował ustaw rządowych, to zapewnia, że zwiększy się tempo przeprowadzanych zmian.
Co dałby pan prezydentowi pod choinkę? - pyta Paradowska. - Dziś trzeba życzyć zdrowia, bo wszyscy się niepokoimy o stan zdrowia prezydenta - mówił premier. A jakby prezydent przyniósł pod choinkę podpisane nominacje ambasadorskie? - Najlepiej, żeby przyniósł obietnicę, że nie będzie wetował, ale oczekuje od mikołaja prezentów, na które go stać - odpowiedział Tusk.