Pierwszy z projektów dotyczy nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Zgodnie z nim
- jak ujawniła Gazeta.pl - sprzedaż piwa czy wódki będzie możliwa w niemal każdym miejscu. Nawet przy szkole czy kościele. Wpływu na to, gdzie powstaną takie punkty sprzedaży nie będą mieli już radni gminni, tak jak jest teraz.
Za takimi rozwiązaniami w komisji Palikota lobbowały organizacje skupiające głównie sieci handlowe - Polska Izba Handlu, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług oraz Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. I to właśnie im, po przedstawieniu przez nich propozycji na jednym z posiedzeń komisji, posłowie zlecili przygotowanie odpowiedniego projektu ustawy. - Ucieszyliśmy się, gdy dostaliśmy taką propozycję - przyznaje Andrzej Faliński z POHiD i dodaje: - Siedzę w lobbingu już wiele lat i nie jedną ustawę w tym kraju przepchnąłem. To oczywiście odbywa się transparentnie. Na wszystko są dokumenty - zapewnia Faliński.
Tymczasem drugi projekt, który budzi podobne kontrowersje, dotyczy łatwiejszego dostępu do broni. M.in. nie będą wymagane zezwolenia na broń gazową czy pneumatyczną.
Jak napisała dziś "Gazeta Wyborcza" projekt ustawy dla komisji przygotowali członkowie Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce. To dzięki temu, że wcześniej dotarli do posłanki Hanny Zdanowskiej z PO, z komisji "Przyjazne Państwo". W rozmowie z gazetą Jarosław Lewandowski, członek Fundacji zapewniał, że biznesowo jego organizacja nie jest zainteresowana zmianami w prawie. - Zajmujemy się strzelectwem wyłącznie hobbystycznie - mówił.
Janusz Palikot: Wszyscy jesteśmy lobbystami Janusz Palikot, szef komisji "Przyjazne Państwo" nie widzi jednak w tym nic złego. - Wszyscy jesteśmy lobbystami - odpowiadał pytany przez naszą reporterkę. Jednocześnie odniósł się do projektu ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Zapewnił, że w pracach nad nią nie będzie brał udziału. - Żeby nie tworzyć takiego kontekstu, z którego musiałbym się tłumaczyć - wyjaśniał.
Janusz Palikot twierdzi również, że do lobbingu nie doszło w przypadku zmian w ustawie o broni i amunicji. - Z żadnym z członków tego stowarzyszenia nie spotykałem się poza posiedzeniami komisji. Nie znam tych ludzi. Pierwszy raz ich widziałem, tak jak wielu innych, którzy przychodzą na posiedzenia komisji - zapewnia.
"Działania komisji nie są w porządku" Takie działanie komisji "Przyjazne Państwo" nie podoba się ekspertom zajmującym się zwalczaniem korupcji. - Nie jest to w porządku. Od pisania ustaw są posłowie, jest Centrum Legislacyjne Rządu, a nie firmy czy organizacje. To oznacza tylko brak profesjonalizmu - zauważa Małgorzata Brennek z Centrum im. Adama Smitha.
20 lat później - czy było warto? Zobacz interaktywny projekt Deutsche Welle