Piesiewicz zawiesza członkostwo w PO. Palikot: Niech odejdzie z polityki

mip
15.12.2009 , aktualizacja: 15.12.2009 12:10
A A A Drukuj
Janusz Palikot i Krzysztof Piesiewicz Fot. Sławomir Kamiński / Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Janusz Palikot i Krzysztof Piesiewicz
Senator Krzysztof Piesiewicz zawiesił członkostwo w klubie PO. Poinformował o tym Grzegorz Dolniak, wiceszef klubu parlamentarnego partii .Dziś rano Janusz Palikot, inny wiceszef klubu PO, powiedział, że zażąda na posiedzeniu klubu odsunięcia Piesiewicza. Powinien odejść z klubu PO, a najlepiej w ogóle z polityki - mówił wiceszef klubu PO w Kontrwywiadzie RMF FM. - Sam bym złożył mandat na jego miejscu i odszedł z polityki - dodał Palikot. - Materiał, który mamy, jest bardzo drastyczny - powiedział w Radiu ZET prokurator Edward Zalewski. Prokuratura postawi senatorowi PO zarzuty.


- Senator, który wpłacił okup może stanowić zagrożenie, to go dyskwalifikuje, bo przecież mogły go szantażować jakieś służby, a nie zwykli przestępcy - uzasadniał Palikot. - Świat go zna ze sztuki, ale z polityki może się wycofać - dodał. Jego zdaniem największym błędem senatora było to, że uległ szantażowi.

"Super Express" ujawnił kontrowersyjne zdjęcia Krzysztofa Piesiewicza, jak wciąga tajemniczy biały proszek i odurzony paraduje w kolorowej sukience. Towarzyszą mu dwie kobiety, które po nakręceniu filmików i zrobieniu zdjęć szantażowały senatora. Prokuratura postawiła mu zarzuty związane z posiadaniem narkotyków - biały proszek, który wciągał Piesiewicz mógł być kokainą. Według informacji RMF FM, Piesiewicz zapłacił kobietom nawet pół miliona złotych.

Drastyczny materiał i zarzuty

Prokuratura ma mocne dowody przeciwko Piesiewiczowi. - Materiał, który posiadamy, jest bardzo drastyczny i nie jest to tylko film - powiedział w Radiu ZET Edward Zalewski, prokurator krajowy. Prokuratura postawi senatorowi PO zarzut posiadania i nakłaniania do zażywania narkotyków. Zalewski dodał, że szantażyści Krzysztofa Piesiewicza nie trafili do aresztu, bo czyn przez nich popełniony jest zagrożony niską kara - do 3 lat więzienia. Jestem przekonany, że osoby te zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej - mówi prokurator Zalewski. w Radiu ZET.

20 lat później - czy było warto? Zobacz interaktywny projekt Deutsche Welle Zobacz interaktywny projekt Deutsche Welle

Podziel się