Fot. HO REUTERSSilvio Berlusconi oraz mężczyzna zatrzymany przez policję w związku z atakiem
Szef BOR Marian Janicki krytykuje ochronę włoskiego premiera. - Nie powinno być kontaktu z tłumem. To był chaos - stwierdził w TVN24.
Janicki na początku zastrzegł, że "niezręcznie mu oceniać włoskich kolegów", ale stwierdził jednoznacznie, że "błędy zostały popełnione. Zwłaszcza że "były sygnały o poważnym zagrożeniu".
Najważniejszym błędem było dopuszczenie ludzi tak blisko Silvio Berlusconiego. - Nie powinno być kontaktu z tłumem. To był chaos. Nie było żadnego szyku - mówił. Dodał, że gdyby napastnik miał zamiar zamordować premiera, to nie miałby żadnych problemów. - A co by było, gdyby to nie była figurka, a broń. Berlusconi nie miałby żadnych szans. Napastnik był dwa metry od niego - stwierdził. - Kto dopuścił tego człowieka tak blisko? - pytał się też retorycznie.
Wskazał również inne błędy ochrony włoskiego premiera. - Nie było prawidłowej drogi ewakuacji. Berlusconi ranny, twarz odsłonięta w samochodzie, a samochód stoi. Na co czekał? Droga była zablokowana - mówił. Według niego, to był doskonały moment dla ewentualnych zamachowców.