- Ale mam własną opinię jako Donald Tusk: ja bym takiej decyzji nie podejmował. Ponieważ (...) to partia rządząca jest jakby bardziej odpowiedzialna za to, żeby śledztwo prowadzone przez komisję było wiarygodne. W tym sensie rację mają ci, którzy mówią, że nam mniej wolno, a nie więcej - mówił Tusk na konferencji prasowej w Brukseli.
Ostatnie dni premier nie zabierał głosu wokół sprawy nagłego odwołania dwojga posłów PiS. Wcześniej poseł PO
Janusz Palikot mówił, że "premier jest wściekły" z powodu odwołania.
- Nie oceniając merytorycznych powodów odwołania, mogę powiedzieć, że ja bym takiej decyzji nie podejmował. (...) Nie jestem od tego, żeby oceniać (tę decyzję) od strony formalno-prawnej - na pewno nie złamano tam jakichś reguł. Ale od strony ludzkiej i politycznej uważam, że nie należało tego robić - zaznaczył Tusk.
Kilka dni temu Wasserman publicznie apelował do premiera, żeby zabrał głos w tej sprawie. Jednak przez ostatni tydzień Tusk nie wypowiadał się na temat odwołania.
- Apeluję do Pana premiera. Panie premierze, to jest ważna sprawa. Niech Pan od kolejnej ważnej sprawy się nie dystansuje. Niech Pan podejmie decyzję - mówił kilka dni temu
Zbigniew Wassermann..
Posłowie PiS zostali odwołali głosami trzech posłów PO, przeciw był Bartosz Arłukowicz z
SLD. Przedstawiciel
PSL nie był obecny podczas głosowania.
Sprawa wykluczenia dwójki posłów ze składu komisji śledczej do wyjaśnienia afery hazardowej trafiła do Prezydium Sejmu.