Śledczy z komisji zapomnieli o doradcy Drzewieckiego. Wie za dużo?

jagor
10.12.2009 , aktualizacja: 10.12.2009 10:00
A A A Drukuj
Marcin Rosół, b. doradca Mirosława Drzewieckiego Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Marcin Rosół, b. doradca Mirosława Drzewieckiego
Marcin Rosół, bo o nim mowa, był szefem gabinetu Mirosława Drzewieckiego. - Jego wiedza może okazać się kluczowa do wyjaśnienia roli, jaką odegrał były minister sportu w aferze hazardowej - podaje "Rzeczpospolita".
Z ustaleń "Rz" wynika, że choć wagę zeznań Rosoła doceniła prokuratura (został już przesłuchany), to nazwiska doradcy byłego ministra sportu nie ma nawet na liście świadków, których chce wezwać hazardowa komisja śledcza. - Wśród części polityków PO panuje przekonanie, że władze partii chcą w ten sposób chronić Drzewieckiego, więc przesłuchania Rosoła przed komisją byłyby dla nich niewygodne - czytamy w "Rz".

Dlaczego nazwisko Rosoła jest tak ważne? Bo, według ustaleń "Rz', to kluczowa postać dla wyjaśnienia udziału Drzewieckiego w aferze. To on prowadził rozmowy telefoniczne z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem, który lobbował za korzystnymi dla branży hazardowej rozwiązaniami. Drzewiecki przyznał, że to Rosołowi zlecił zajęcie się sprawą posady dla córki biznesmena.

Mimo tak ważnych faktów, brakuje go na liście osób do przesłuchania przed sejmową komisją śledczą. Do tej pory postanowiła ona wezwać 48 świadków. Na dwóch listach są bardzo ważni politycy, jak np. Drzewiecki, Chlebowski, ale też mało znani, np. dyrektor generalny Ministerstwa Sportu Monika Rolnik.

- Marcin Rosół miał być do niej dopisany, podobnie jak posłowie PiS Zbigniew Wassermann i Beata Kempa - zapewnia "Rz" Sławomir Neumann z PO, członek komisji.

"Rz" przypomina Drzewiecki, w przeciwieństwie do Zbigniewa Chlebowskiego, który stracił stanowisko szefa klubu PO i jest zawieszony w prawach członka, na razie wychodzi z całego zamieszania obronną ręką.

Czytaj więcej w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

Podziel się