Jaruzelski broni się słowami Kościoła: Episkopat też widział możliwość wojny domowej

awe
09.12.2009 , aktualizacja: 10.12.2009 00:35
A A A Drukuj
Stan wojenny uchronił Polskę przed wojną domową - przekonywał w "Kropce nad i" gen. Wojciech Jaruzelski. Tym razem jednak odwołał się do słów hierarchów polskiego Kościoła, którzy w 1981 r. ostrzegali przed groźbą bratobójczej walki. - Kościół, który trzyma ucho przy ziemi widział taką możliwość - powiedział Jaruzelski
Gen. Jaruzelski
Fot. Michał Mutor / AG
Gen. Jaruzelski
- W dniach 24-25 listopada 1981 r. odbyła się Konferencja Episkopatu Polski. W komunikacie po posiedzeniu padają słowa: "Kraj nasz znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie. Przesuwają się nad nim czarne chmury grożące walką bratobójczą" a więc wojną domową. Kościół, który trzyma ucho przy ziemi widział taką możliwość - powiedział Jaruzelski w TVN24.

- W 1981 r nie broniłem Polski ani przed radykalnymi Polakami, ani przed Rosjanami. Broniłem przed grożącą realnie wielowymiarową katastrofą - stwierdził autor stanu wojennego. Według niego na tę katastrofę złożyli się wszyscy.

Jaruzelski odniósł się do notatki ujawnionej przez IPN, według której w 1981 r. zwracał się on do władz ZSRR o interwencję wojskową. Notatkę sporządził radziecki gen. Antoszkin. Opisał on w niej spotkanie Jaruzelskiego i Kulikowa z 9 grudnia 1981 r., na 4 dni przed ogłoszeniem w Polsce stanu wojennego przez Jaruzelskiego.

- Jaruzelski wprowadził stan wojenny, "mimo odmowy pomocy wojskowej ze strony Kremla - wynika z tekstu Antoniego Dudka zamieszczonego w ostatnim "Biuletynie IPN". CZYTAJ>>

"Miałem pistolet pod ręką"

Jaruzelski stwierdził, że nie prosił Kulikowa o pomoc, bo miał kontakt z wyższymi przedstawicielami od niego. - Dzień wcześniej rozmawiałem z Breżniewem, rozmawiałem z wicepremierem Bajbakowem w obecności Kuligowa. Bajbakow na kolejnym spotkaniu nie wspominał o żadnej pomocy wojskowej - mówił generał.

- Gdyby to nie było smutne, to byłoby zabawne. To są jakieś dokumenty, a traktuje się je z niejakim nabożeństwem, jest to na klęczkach cytowane, jakby było nie wiadomo jak prawdziwe - tak Jaruzelski ocenił reakcje na ujawnienie notatki.

Jaruzelski mówił też o osobistych konsekwencjach, jakie poniósł przez jego wprowadzenie. - Miałem pistolet pod ręką. Zastanawiałem się, czy nie sięgnąć po niego - przyznał generał. - Mój przyjaciel Mieczysław Rakowski mówił, że może mnie ta decyzja kiedyś życia pozbawić. Nie żałuję jej jednak - dodał.

Podziel się