Z taką inicjatywą wyszedł małopolski poseł
PiS Jacek Osuch. Zgodnie z jego propozycją kierowcy musieliby wozić w swoich samochodach - pod groźbą dostania mandatu - apteczki i kamizelki odblaskowe. I to umieszczone blisko fotela, a nie w bagażniku.
- Gdy dochodzi do wypadku nawet sekundy decydują o tym, czy ktoś będzie żył. Taka apteczka, która byłaby pod ręką każdego kierowcy mogłaby uratować komuś życie - przekonuje w rozmowie z Gazeta.pl poseł Osuch. Dodaje, że w takich sytuacjach potrzebna jest także założona
kamizelka odblaskowa. - To ważne dla naszego bezpieczeństwa, aby być widocznym na drodze - zauważa poseł PiS.
Policja: Apteczka w samochodzie to powinien być standard Obecnie w Polsce posiadanie apteczki i kamizelki w samochodzie nie jest obowiązkowe, ale tylko zalecane. - Każdy kierowca musi mieć za to trójkąt ostrzegawczy i gaśnicę - przypomina Marek Konkolewski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Jego zdaniem propozycja PiS jest dobra. Tym bardziej, że podobne rozwiązania obowiązują w większość europejskich krajów. - Apteczka pierwszej pomocy i kamizelka w samochodach to powinien być standard. Wożenie tych elementów jest ważne, bo nikt nie zna ani dnia ani godziny, kiedy ten bandaż, nożyczki czy woda utleniona przydadzą się - mówi Marek Konkolewski.
Projekt będzie ponad podziałami? Nikt nie wie jeszcze, kiedy nowe prawo mogłoby wejść w życie. Poseł Jacek Osuch na razie czyni starania, aby zdobyć, jak największe poparcie dla swojego projektu w Sejmie. - Chciałbym, żeby był to projekt nie tylko klubu PiS, ale także ponadpartyjny - mówi. W sprawie swojej propozycji wysłał także interpelację do premiera.