Schetyna: Tusk nie wiedział, że Kempa i Wasserman będą wykluczeni

mm, PAP
07.12.2009 , aktualizacja: 07.12.2009 20:00
A A A Drukuj
- To była autonomiczna decyzja komisji - powiedział Grzegorz Schetyna o wykluczeniu z prac Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna z PiS. Jak zapewnił, ani on, ani premier Tusk nie byli uprzedzeni, że dojdzie do ich odwołania. Obaj byli zaskoczeni. Przewodniczący klubu PO uważa także, że decyzję w sprawie komisji hazardowej powinno podjąć prezydium Sejmu.
Grzegorz Schetyna
Fot. Paweł Kozioł / AG
Grzegorz Schetyna
Posłowie PiS Beata Kempa i Zbigniew Wassermann głosami PO zostali wykluczeni z komisji hazardowej. Zdaniem wiceszefa klubu PO Janusza Palikota odwołanie posłów PiS, choć merytorycznie uzasadnione, było błędem wizerunkowym PO, a premier "jest wściekły na tego typu rozwiązanie".

"Autonomiczna decyzja"

Schetyna zapewnił, że decyzja o odwołaniu Kempy i Wassermanna z komisji hazardowej była "autonomiczną decyzją" komisji i że nie był o niej uprzedzany ani on jako szef klubu, ani premier. Dodał, że rozmawiał z Donaldem Tuskiem w piątek wieczorem o tym, co się stało. Pytany, czy to prawda, że premier jest wściekły Schetyna powiedział: "Nie miałem takiego wrażenia".

-Na pewno o tej decyzji nie wiedział premier. Czy będzie uznana za błąd poczekajmy ten tydzień do rozstrzygnięcia tej kwestii - mówił Schetyna. -Prawo, nawet jeśli trudne, jest takie samo dla wszystkich członków komisji - podkreślił.

Schetyna mówił, że według ekspertyz Biura Analiz Sejmowych osoby powołane na świadka nie mogą pracować w komisji. Dodał, że sytuacja, w której posłowie pracujący w komisji byliby przesłuchiwani jako świadkowie, wpływałaby na legalność sprawozdania komisji. - Może być tak, w najtrudniejszej sytuacji, że sprawozdanie przyjęte większością w komisji, może zostać skutecznie podważone. Cała wielomiesięczna praca może trafić do kosza - ocenił szef klubu PO.

"Źle, że nie mieliśmy tej wiedzy"

Według niego źle się stało, że - jak się okazało - obaj ministrowie w rządzie PiS - Wassermann i Kempa byli zaangażowani w proces pisania tej ustawy. - Źle, ponieważ może mieć to wpływ na przyjęte sprawozdanie. Źle, że na początku nie było tej wiedzy, bo można było tę debatę na temat ich obecności w komisji rozpocząć wcześniej. (_) Tak się nie stało i stąd dramatyzm tej sytuacji - ocenił Schetyna.

Pytany, jaka może być propozycja dla PiS-u Schetyna odpowiedział: "wybory". - W pierwszym punkcie posiedzenia Sejmu wybory dwóch członków komisji i rozpoczęcie pracy w komisji natychmiast - podkreślił. Dodał, że jeśli PiS nie zgłosi nowych kandydatów, to zgodnie z ustawą o komisjach śledczych wakujące miejsca w komisji rozdziela według parytetu marszałek Sejmu.

"Nie chcemy większości"

- PO nigdy nie chciała i nie będzie chciała mieć większości w tej komisji - zaznaczył Schetyna. Pytany, czy PO jest skłonna oddać innemu klubowi stanowisko przewodniczącego Schetyna powiedział, że "na razie nie było takie wniosku" i nie sądzi, żeby był. - Uważam, że przewodniczący Sekuła dobrze sobie radzi - ocenił szef klubu PO.

Schetyna mówił, że jego bilingi nie są "newralgicznym tematem" a komisja przegłosowała ich ujawnienie. - Nie ma żadnych tajemnic ani odnośnie moich bilingów, ani bilingów innych posłów PO - powiedział.

Podziel się