Posłowie
PiS Beata Kempa i
Zbigniew Wassermann głosami PO
zostali wykluczeni z komisji hazardowej. Zdaniem wiceszefa klubu PO Janusza Palikota odwołanie posłów PiS, choć merytorycznie uzasadnione, było błędem wizerunkowym PO, a
premier "jest wściekły na tego typu rozwiązanie".
"Autonomiczna decyzja" Schetyna zapewnił, że decyzja o odwołaniu Kempy i Wassermanna z komisji hazardowej była "autonomiczną decyzją" komisji i że nie był o niej uprzedzany ani on jako szef klubu, ani premier. Dodał, że rozmawiał z Donaldem Tuskiem w piątek wieczorem o tym, co się stało. Pytany, czy to prawda, że premier jest wściekły Schetyna powiedział: "Nie miałem takiego wrażenia".
-Na pewno o tej decyzji nie wiedział premier. Czy będzie uznana za błąd poczekajmy ten tydzień do rozstrzygnięcia tej kwestii - mówił Schetyna. -Prawo, nawet jeśli trudne, jest takie samo dla wszystkich członków komisji - podkreślił.
Schetyna mówił, że według ekspertyz Biura Analiz Sejmowych osoby powołane na świadka nie mogą pracować w komisji. Dodał, że sytuacja, w której posłowie pracujący w komisji byliby przesłuchiwani jako świadkowie, wpływałaby na legalność sprawozdania komisji. - Może być tak, w najtrudniejszej sytuacji, że sprawozdanie przyjęte większością w komisji, może zostać skutecznie podważone. Cała wielomiesięczna praca może trafić do kosza - ocenił szef klubu PO.
"Źle, że nie mieliśmy tej wiedzy" Według niego źle się stało, że - jak się okazało - obaj ministrowie w rządzie PiS - Wassermann i Kempa byli zaangażowani w proces pisania tej ustawy. - Źle, ponieważ może mieć to wpływ na przyjęte sprawozdanie. Źle, że na początku nie było tej wiedzy, bo można było tę debatę na temat ich obecności w komisji rozpocząć wcześniej. (_) Tak się nie stało i stąd dramatyzm tej sytuacji - ocenił Schetyna.
Pytany, jaka może być propozycja dla PiS-u Schetyna odpowiedział: "wybory". - W pierwszym punkcie posiedzenia Sejmu wybory dwóch członków komisji i rozpoczęcie pracy w komisji natychmiast - podkreślił. Dodał, że jeśli PiS nie zgłosi nowych kandydatów, to zgodnie z ustawą o komisjach śledczych wakujące miejsca w komisji rozdziela według parytetu marszałek Sejmu.
"Nie chcemy większości" - PO nigdy nie chciała i nie będzie chciała mieć większości w tej komisji - zaznaczył Schetyna. Pytany, czy PO jest skłonna oddać innemu klubowi stanowisko przewodniczącego Schetyna powiedział, że "na razie nie było takie wniosku" i nie sądzi, żeby był. - Uważam, że przewodniczący Sekuła dobrze sobie radzi - ocenił szef klubu PO.
Schetyna mówił, że jego bilingi nie są "newralgicznym tematem" a komisja przegłosowała ich ujawnienie. - Nie ma żadnych tajemnic ani odnośnie moich bilingów, ani bilingów innych posłów PO - powiedział.