Janusz Palikot przyznał, że odwołanie Kempy i Wassermanna z komisji hazardowej to "błąd wizerunkowy" Platformy. - Należało doprowadzić do sytuacji, w której oni byliby postawieni w sytuacji, że muszą oceniać swoje własne zachowania. Wtedy nie byłoby wątpliwości, że jest coś na rzeczy, a tak trzeba tłumaczyć, a jak się zaczyna tłumaczyć, to się przegrywa wizerunkowo - ocenił Janusz Palikot podczas konferencji prasowej w Lublinie.
Palikot jest przekonany, że odwołanie posłów
PiS nie było konsultowane z Donaldem Tuskiem, a premier "jest wściekły na tego typu rozwiązanie".
PiS chce podważyć decyzję PO Jarosław Kaczyński w sobotę zapowiedział, że odwoła się od decyzji komisji hazardowej do prezydium Sejmu. Potwierdziła to dzisiaj Beata Kempa w Radiu Zet.
Formalnie to jednak nic nie da, bo w regulaminie Sejmu nie ma takiego trybu odwoławczego. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zapowiedział jednak, że w przyszłym tygodniu zwoła prezydium Sejmu, aby zbadać podstawę prawną, która stała za decyzją komisji śledczej.
PiS ma dwa wyjścia To, co klub PiS może teraz zrobić to wyznaczyć nowych przedstawicieli do komisji hazardowej lub forsować ponowne głosowanie nad wnioskiem PO o odwołanie Kempy i Wassermanna. Oba rozwiązania wymagają jednak czasu.
Wskutek piątkowej decyzji komisji już wiadomo, że nie uda się przesłuchać w przewidzianym terminie wiceministra finansów Jacka Kapicy, byłej minister finansów Zyty Gilowskiej oraz obecnego ministra Jacka Rostowskiego. Komisja hazardowa ma pracować do końca lutego, a do przesłuchania zostało niemal 50 świadków.
Odwołanie posłów PiS Głosami Mirosława Sekuły, Jarosława Urbaniaka i Sławomira Neumanna, przedstawiciele PiS zostali w piątek usunięci z komisji śledczej. Posłowie PO, uzasadniając swoją decyzję, powoływali się na opinię prawną Biura Analiz Sejmowych, w której napisano, że "należy rozważyć wykluczenie" Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermana, skoro opiniowali oni ustawę hazardową, która bada teraz komisja.