- Nie mam takiego komfortu żeby wybierać z kim będę walczyć. Ale jeśli walka miałaby być kulturalna to wybrałabym Władysława Stasiaka - tak Gronkiewicz-Waltz mówi o swoim wymarzonym przeciwniku w wyścigu o fotel prezydenta Warszawy. Ostatnie sondaże pokazują, że panią prezydent popiera połowa mieszkańców stolicy.
Największa partia opozycyjna - PiS - nie wskazała jeszcze swojego kandydata. Ale mówi się, że swoich sił w przyszłorocznych wyborach mogą spróbować mogą posłowie Elżbieta Jakubiak i Paweł Poncyliusz. Na tej liście pojawiło się też nazwisko byłego wiceprezydenta stolicy Władysława Stasiaka. I to właśnie o obecnym szefie Kancelarii Prezydenta najcieplej wypowiada się Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Najwięcej współpracowałam z min. Stasiakiem i darzę go dużą sympatią. Ale może właśnie on byłby najtrudniejszym przeciwnikiem? Jeśli walka miałaby być kulturalna to wybrałabym Władysława Stasiaka - mówiła w Poranku Radia TOK FM.
Mimo wysokiego poparcia w sondażach pani prezydent pewna sukcesu nie jest. - Demokracja jest zmienna i ci którzy nie są dziś popularni mogą być gwiazdami. Dlatego każdego kontrkandydata traktuję poważnie - dodała.
"Żadnych fajerwerków wyborczych nie ma"
Dlaczego mieszkańcy Warszawy popierają Gronkiewicz-Waltz? - To owoc naszej wspólnej - całej ekipy. Po trzech latach pewne rzeczy, które zrobiliśmy na początku zaczynają wychodzić. Nawet takie o których ludzie zaczęli zapominać - oceniła prezydent.
Hanna Gronkiewicz-Waltz zapewniła, że kampania nie zmieni jej działania. - Warszawa potrzebuje żmudnej i poważnej pracy - stwierdziła. A pytana o to jakie fajerwerki szykuje na kampanię odpowiedziała: żadnych fajerwerków nie ma. Prezydent Warszawy zapewniła, że żadnego związku z kampanią nie ma wyjątkowo okazała w tym roku świąteczna iluminacja w stolicy. - Iluminacja jest większa nie dlatego, że zbliża się rok wyborczy - ale dlatego że wyremontowaliśmy Aleje Ujazdowskie - tłumaczyła.