Ludwik Dorn zaprzecza, by jego nowe ugrupowanie zgodziło się na koalicję wyborczą z
PiS. Jego zdaniem byłoby to "cwaniactwo przygłupa". - Jestem pełen uznania dla kierowanej złą wolą politycznej zręczności pana Kaczyńskiego żeby przedstawić mnie i kolegów z Polski Plus jako takich cwanych politycznych geszefciarzy, którzy udają, że zakładają nową partię, a tak naprawdę to chodzi im o to, by zagwarantować sobie etaty parlamentarne - mówi były wiceprezes PiS. Tym niemniej nie wyklucza wysondowania partii Jarosława Kaczyńskiego, czy jest gotowa do "jakiejś cywilizowanej współpracy w Sejmie".
Plotki o możliwej zgodzie z "trzecim bliźniakiem" i innym byłym politykiem PiS Markiem Jurkiem pojawiły się ponad tydzień temu. W czasie wizyty w Raciborzu
Jarosław Kaczyński oznajmił, że ma nadzieję, iż niedługo uda mu się spotkać z b. zastępcami. - Wydaje mi się, że sytuacja do tego dojrzała - oświadczył. Później w jednej z gazet prezes PiS przeprosił Dorna za swoje wypowiedzi o alimentach płaconych przez b. marszałka Sejmu.
Czeka nas złota dekada Według Dorna "zarówno PiS jak i PO odwróciły się plecami do największych realnych problemów Polski. Dzisiaj stoimy przed koniecznością trzeciej fali polskich reform, czyli po reformach Balcerowicza i reformach Buzka przyszedł czas na trzecią falę zmian. Muszą one dotyczyć finansów publicznych, systemu emerytalnego oraz ochrony zdrowia".
Rozmówca gazety całkowicie podziela "pogląd Krzysztofa Rybińskiego, że czeka nas złota polska dekada. Czyli czas, kiedy mamy jeszcze zdrową, dobrą strukturę demograficzno-społeczno-gospodarczą i kiedy możemy zainicjować i przeprowadzić reformy. Jeżeli tego nie zrobimy, to po 10 latach zaczniemy stawać się w szybkim tempie krajem biednych i starych ludzi", ostrzega Dorn.