Kempa twierdzi, że wywierano na nią nieformalne wpływy, by przed głosowaniem wniosku o sprawdzenie bilingów wycofała nazwisko Grzegorza Schetyny. Posłanka
PiS sugeruje, że przewodniczący mógł tę decyzję wcześniej z kimś konsultować. - Odniosłam wrażenie, że to nie jest jego samodzielna decyzja. Gdy go o to zapytałam, spuścił głowę. No to zapytałam dlaczego mam wycofać nazwisko Schetyny. I usłyszałam, że chodzi o względy bezpieczeństwa - tłumaczy Kempa. Według niej to "niedorzeczne tłumaczenia", bo zanim bilingi zostaną ujawnione wszczynana jest procedura zabezpieczeń.
Cały wywiad z Beatą Kempą czytaj TUTAJ Odwołana z komisji hazardowej posłanka twierdzi, że przewodniczący chciał na niej wywrzeć presję, ze by wycofała nazwisko Schetyny. Twierdzi, że dokonano zagrywki by poświęcić jeden, a mieć pozostałe bilingi. - Niech (przewodniczący -red.) wskaże mi palcem przepis, który pozwala mu na takie zachowanie: wywieranie nacisku na członka komisji śledczej - mówi.
Zapowiedziała, że w poniedziałek skonsultuje się z prawnikami. - Będziemy się zastanawiać w jakim kierunku pójdziemy. Być może właśnie przekroczenia uprawnień przez przewodniczącego komisji.
Prokuratura powinna zbadać tę sprawę - dodała.
Beata Kempa i
Zbigniew Wassermann zostali w piątek wykluczeni ze składu hazardowej komisji śledczej. PO argumentowała, że posłowie PiS muszą zostać przesłuchani przed komisją jako świadkowie, bo w 2007 r. jako przedstawiciele rządu składali uwagi do projektu zmian w ustawie hazardowej.