Komisja hazardowa głosami Platformy, przy sprzeciwie posła Lewicy wykluczyła dziś ze swego składu Beatę Kempe i Zbigniewa Wassermanna. Głosowanie nad tą sprawą było ostatnim punktem dzisiejszego posiedzenia komisji. Zarówno Kempa, jak i Wassermann nie głosowali, a na głosowaniu wcale nie pojawił się poseł
PSL-u Franciszek Stefaniuk.
- PO stosuje metodę kieszonkowca, który złapany na gorącym uczynku, krzyczy "łapać złodzieja" - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl Kamiński. Według niego, to odwracanie uwagi opinii publicznej od meritum sprawy.
"Zamach piątkowy" - Platforma sparaliżowała prace komisji, czyli doprowadziła do tego, co chyba od dawna planowali. Zrobili zamach piątkowy na prace komisji - mówił z kolei Arłukowicz, który głosował przeciw wykluczeniu Kempy i Wassermanna.
Skandalem nazwał to, że głosowania zostały przeprowadzone pod nieobecność Stefaniuka. - Zrobiono to po morderczym dniu przesłuchań tylko dlatego, że PO ma większość - uważa Arłukowicz. Również Wassermann uważa, że nieobecność Stefaniuka podczas głosowań nad odwołaniem jego i Kempy, to nie przypadek.
Natomiast Stefaniuk powiedział, że nie mógł uczestniczyć w części piątkowych obrad komisji, ponieważ musiał wyjechać. - Ja nie biorę udziału w wojnach - dodał.
Rzecznik klubu
PiS Mariusz Błaszczak uważa, że wyłączenie posłów Prawa i Sprawiedliwości ze składu sejmowej komisji śledczej badającej tzw. aferę hazardową jest "nerwową reakcją" na wniosek Beaty Kempy o zabezpieczenie bilingów m.in. byłego wicepremiera Grzegorza Schetyny. - Nie ulega żadnej wątpliwości, że PO realizuje scenariusz polegający na tym, by zamieść aferę hazardową pod dywan. PO jest sędzią we własnej sprawie, bardzo boi się momentu, kiedy komisja zajmie się aferą hazardową, w którą zamieszani są najważniejsi politycy PO i dlatego eliminuje dwóch, świetnie przygotowanych posłów - ocenił Błaszczak
Winny... Gosiewski Sławomir Neumann z PO powtarzał dziś, że wykluczenie z "hazardowej" komisji śledczej dwójki posłów PiS Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna, to tylko konsekwencja tego, że brali oni udział - w 2007 r. - w procesie legislacyjnym nad projektem nowelizacji ustawy hazardowej.
W jego opinii, nie jest winą PO, że szef klubu PiS
Przemysław Gosiewski wskazał do komisji śledczej ludzi, o których wiedział, że pracowali przy zmianach w ustawie o grach i zakładach wzajemnych. - Prędzej uwierzę w to, że to jest celowa gra PiS na przedłużanie, bo to było oczywiste, że musimy do tego dojść, że tych świadków trzeba będzie przesłuchać - powiedział Neumann w piątek dziennikarzom.
Dodał, że wierzy w to, iż klub PiS zgłosi innych przedstawicieli do komisji do badania afery hazardowej. - Myślę, że w klubie PiS są równie groźni lub jeszcze groźniejsi, że tak powiem, zawodnicy do komisji śledczej - powiedział.
"To sprawa merytoryczna" Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski jest zdania, że wyłączenie przedstawicieli PiS z sejmowej komisji śledczej do zbadania tzw. afery hazardowej jest sprawą "merytoryczną", a nie "polityczną". - Szczegółów nie znam, ale to nie jest sprawa polityczna, tylko merytoryczna - ocenił Żelichowski.
Podkreślił jednak, że nie interesuje się tą komisją, ponieważ "z góry wiedział, że ona do niczego nie dojdzie". - Chcieli komisji śledczej, my byliśmy przeciwni, mają komisję śledczą, nie mam chęci, ani czasu, ani przyjemności, aby grzebać się w tych brudach - powiedział szef klubu PSL.
Żelichowski stwierdził, że nieobecność przedstawiciela PSL Franciszka Stefaniuka w komisji podczas głosowania nad wnioskiem o wykluczenie Kempy i Wassermanna to "z całą pewnością nie był gest polityczny". Sam Stefaniuk tłumaczył, że nie mógł uczestniczyć w części piątkowych obrad komisji, ponieważ musiał wyjechać. - Ja nie biorę udziału w wojnach - dodał.
Powody odwołania Wniosek o wykluczenie posłów PiS Zbigniewa Wassermanna i Beaty Kempy złożyli przedstawiciele Platformy: Sławomir Neumann i Jarosław Urbaniak. Uzasadniali swoje wnioski tym, że posłowie PiS muszą zostać przesłuchani przed komisją jako świadkowie, bo w 2007 r. jako przedstawiciele rządu składali uwagi do projektu zmian w ustawie hazardowej. Specjalną ekspertyzę w tej sprawie przygotowało Biuro Analiz Sejmowych. Wynika z niej, że komisja śledcza może powołać na świadka posła, który w niej zasiada, dopiero po wyłączeniu go ze swojego składu.
Prezydium "hazardowej" komisji śledczej zdecydowało w piątek, że w związku z wyłączaniem z niej przedstawicieli PiS, wszystkie zaplanowane na przyszły tydzień posiedzenia zostają odwołane. Na razie nie wiadomo, kiedy śledczy wrócą do pracy.