Ewa Kopacz chce zaszczepić lekarzy przeciwko grypie. "Szczepionek nie starczy dla każdego"

Około 50 tys. dawek szczepionek przeciwko grypie sezonowej trafi niebawem do lekarzy i pielęgniarek. Kupi je resort zdrowia - ustaliła Gazeta.pl.
Ewa Kopacz chce w ten sposób zabezpieczyć personel medyczny przeciwko grypie. Na razie przeciwko tej sezonowej, bo szczepionek przeciwko typu A/H1N1 w Polsce nadal nie ma. Te działania są efektem jednego: resort coraz bardziej obawia się o zdrowie lekarzy i pielęgniarek, którzy sami stają się ofiarami choroby. Przykład tylko z wczoraj - w szpitalu powiatowym w Świętochłowicach czworo lekarzy i dwie pielęgniarki zaraziły się wirusem typu A/H1N1. Wcześniej mieli oni kontakt z zarażonym pacjentem.

"Szczepienia nie będą obowiązkowe"

Ministerstwo Zdrowia chciałoby, żeby zaszczepił się każdy lekarz i każda pielęgniarka. - Ale szczepienia nie będą one obowiązkowe - zastrzega Jakub Szulc, wiceminister zdrowia. Jak zauważa obecnie tylko niewielki procent z personelu medycznego jest zaszczepiony przeciwko grypie. - Bezpłatne szczepionki mogą to zmienić - mówi Szulc.

Balicki: Lekarze potrzebują szczepionek, ale przeciw A/H1N1

Do lekarzy i pielęgniarek w sumie ma trafić ok. 50 tys. dawek. Jednak - jak podkreślają eksperci - jeśli resort chce zabezpieczyć każdego z pracowników służby zdrowia to tych szczepionek jest stosunkowo za mało. - Skoro w Polsce pracuje blisko 600 tys. personelu medycznego to nie da się taką porcją zaszczepić wszystkich - zauważa Marek Balicki, były minister zdrowia i krytykuje działania Ewy Kopacz: - Nie dość, że taką decyzję podjęła za późno, bo powinna to zrobić w październiku, to szczepionki kupujemy nie na tego wirusa, który powoduje dziś najwięcej zachorowań. Właściwą decyzją jest zakup szczepionki na świńską grypę - dodaje.