Po południu "Dziennik Gazeta Prawna" poinformował, że Palikot w marcu 2009 r. zgłosił marszałkowi Sejmu jako swojego społecznego asystenta Piotra Sawickiego; wcześniej był on pracownikiem i członkiem rady nadzorczej firmy Biapol, która prowadzi punkty gier na automatach o niskich wygranych.
- Do dnia dzisiejszego nie wiedziałem, że Piotr Sawicki był członkiem rady nadzorczej firmy jego brata, zajmującej się automatami do gier, będącej jedną z kilkunastu tego typu firm działających na Lubelszczyźnie - napisał Palikot w przesłanym oświadczeniu.
Asystent nie powiedział. Nie będzie pracował Jak zaznaczył, w momencie wybuchu tzw. afery hazardowej "elementarnym obowiązkiem jego asystenta" było powiadomienie go o fakcie dotyczącym jego wcześniejszej pracy. - W związku z zaistniałą sytuacją, podjąłem decyzję, że z dniem jutrzejszym Piotr Sawicki zostanie odwołany z funkcji asystenta społecznego - oświadczył Palikot.
Zapewnił również, że nigdy nie pracował w żaden sposób nad tzw. ustawami hazardowymi. Dodał, że nie składał też żadnych wniosków, interpelacji, zapytań poselskich, projektów ustaw ani nowelizacji, które dotyczyłyby branży hazardowej.
Z automatami nic mnie nie łączy - Komisja Nadzwyczajna Przyjazne Państwo nigdy nie zajmowała się ustawami obejmującymi tego typu przepisy. Ze środowiskiem biznesu zajmującego się automatami do gier nic mnie nie łączy - napisał wiceszef klubu PO.
W środę Palikot w
TVN24 zażądał od premiera Donalda Tuska odwołania wiceministra finansów Jacka Kapicy. - Powody, dla których został odwołany Schetyna, Drzewiecki i Chlebowski nie są większe czy jakoś istotnie różne od powodów, dla których można by było odwołać dzisiaj pana Kapicę - powiedział. Chodzi o doniesienia dziennika "Polska" mówiące o tym, że wiceminister finansów podczas prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej wspierał zapisy forsowane przez lobbystów na rzecz Totalizatora Sportowego.
Od tej wypowiedzi zdystansował się szef klubu PO
Grzegorz Schetyna. Sam Kapica zapowiedział wytoczenie gazecie procesu o ochronę dóbr osobistych.