O tej akcji bydgoskich policjantów powiedzieć można wiele, ale na pewno nie to, że był to strzał w dziesiątkę. Tuż przed wjazdem do Bydgoszczy od strony Inowrocławia na jednym z dwóch pasów ruchu i poboczu ustawił się kordon aut policji, straży granicznej i żandarmerii wojskowej. Wszystko po to, by wyłapać pijanych kierowców. Efekt był taki, że funkcjonariusze spowodowali jedynie 7-kilometrowy korek i frustracje kierowców.
- Chcę zdążyć do pracy, nie mogę, bo policja nasza kochana zajęła jeden pas ruchu i wyłapuje rzekomo pijanych kierowców - denerwuje się pan Michał, i dodaje - Moim zdaniem pijani kierowcy nie jeżdżą do pracy o 6:30, tylko albo odsypiają, albo jeżdżą nocą po bocznych drogach.
- Nikt z kontrolowanych nie był pod wpływem alkoholu - wyjaśnia komisarz Maciej Daszkiewicz z bydgoskiej policji.
Policjanci w sumie zatrzymali blisko 250 kierowców, z czego pół setki pouczyli i wlepili 9 mandatów. Czy ta gra warta jest świeczki? - pytała komisarza Daszkiewicza reporterka
radia TOK FM: - Myślę, że są to niewielkie koszty poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach - kwituje.
Kierowcy podpowiadają inne pomysły, być może warte realizacji także u nas. - Mam doświadczenie z innych miast - tłumaczy pan Jarek. W Szczecinie potrafią tego typu kontrole robić na światłach, po prostu podchodzi policjant z czujnikiem, wsuwając go do kabiny pojazdu, wie czy unoszą się opary alkoholu i dane
auto ściąga i nie blokuje absolutnie ruchu. Róbmy kontrole, wyłapujmy pijanych kierowców, ale róbmy to z głową - kwituje pan Jarek.